Facebook Flickr YouTube Sejmometr

Polityczne podsumowanie tygodnia [AUDIO]

Dodano: 20 października 2013

Foto

Ostatnie wydarzenia wokół, tzw. „debaty smoleńskiej” i kompromitacja ostateczna posła Macierewicza i prof. Rońdy pokazują najgorszą rzecz w tym wszystkim, że cały czas, ten zespół ludzi związanych z ośrodkiem politycznym w PiS-ie, który zarządza tym w sposób celowy, kompletnie nie szanuje uczuć rodzin ofiar, że to jest przerażające jak długo można, ile lat można, grać na tych uczuciach i je wykorzystywać - mówiłem wczoraj (19.10.) w Śniadaniu w Trójce.

 

Poseł Macierewicz powinien się wreszcie raz, a dobrze w tej sprawie uciszyć i powinien się przestać wypowiadać, a Jarosław Kaczyński powinien zażądać od niego, żeby przestał się w tej sprawie w ogóle uaktywniać - zaznaczyłem.

 

Bagatelizowanie problemów jest nieodpowiedzialne

 

Kwestię przyrostów w niektórych kołach PO, opisywanych przez media, sprawdzał sekretarz generalny Platformy. Do wszystkich dzwoniono indywidualnie i pytano czy potwierdzają swoje członkostwo w Platformie. W ten sposób ta sprawa została zamknięta. Pomni doświadczeń, chcemy wprowadzić zmiany w statucie, żeby takie zjawiska w przyszłości wyeliminować, żeby, np. wpłaty składek, tak jak w okresie kampanii wyborczej to się dzieje, szły wyłącznie z osobistego konta na konto partii, w ten sposób wyeliminujemy ewentualne zagrożenie, że ktoś płaci za kogoś- wyjaśniłem.

 

Są rzeczywiście dwa albo trzy takie wydarzenia, które są związane z kampanią wyborczą wewnętrzną w Platformie,

  

które budzą nasze zaniepokojenie i każdy taki przypadek trzeba dokładnie zbadać. Nigdy nie pomniejszam takich rzeczy. Uważam, że każdemu takiemu przypadkowi trzeba się dokładnie przyjrzeć i bardzo dokładnie zbadać - kontynuowałem.

 

Jesteśmy partią, która dzisiaj rządzi nie tylko Polską, ale także rządzi na bardzo wielu poziomach władzy publicznej, także w samorządach i każdy taki błąd i jego bagatelizowanie wpływa bardzo źle na ocenę

przez wyborów naszej partii. Mamy dzisiaj słabsze notowania, wiec takie lekceważenie tego rodzaju problemu jest, moim zdaniem, nieodpowiedzialne.

 

Musimy reagować bardzo ostro, tak jak zawsze robił to premier, bardzo ostro reagować na tego rodzaju zjawiska i je eliminować, a jeśli są to rzeczywiście rzeczy poważne, to są od tego odpowiednie instytucje, które powinny je zbadać - dodałem.

 

Wiedza o referendum w Warszawie była powszechna

 

Odnosząc się do zarzutów o niedoinformowaniu na temat referendum mieszkańców Warszawy, podkreśliłem, że nie było jeszcze referendum tak mocno nagłośnionego, jak to referendum warszawskie i na pewno nie było obywatela Warszawy, który o tym referendum nie wiedziałby. Punkty wyborcze są zawsze w tych samych miejscach, w obiektach publicznych. Są to punkty, do których są przyzwyczajeni mieszkańcy wszystkich miast w Polsce, bo generalnie bardzo rzadko się je zmienia.

 

Kontynuując temat referendum, przypomniałem, że dzisiaj media elektroniczne i przestrzeń internetu są tą przestrzenią, która niezwykle mocno oddziałuje na naszą świadomość i w tym przypadku na wiedzę o warszawskim referendum. Do tego przyczyniła się również kampania PiS-u z ta nieszczęsną literą „W”, która obudziła już chyba ostatniego śpiącego warszawiaka, który o referendum warszawskim nie wiedział. Z punktu widzenia rozpropagowania samego referendum, PiS osiągnął efekt, ale z punktu widzenia zachęcania do pójścia na referendum, osiągnął efekt odwrotny.

 

Podsumowując, ta wiedza była powszechna, więc opowiadanie, że ktoś mógł być niedoinformowany jest chyba żartem z powagi naszych odbiorców, słuchaczy.

 

Mało inteligentny żart Urbana

 

Nie jest to zapewne powód do satysfakcji dla premiera, jest to po prostu stwierdzenie sądu, że wkładanie wulgarnych słów w usta szefa rządu państwa nie jest najlepszym i najinteligentniejszym żartem primaaprilisowym, nie na tym te żarty polegają, nie taka jest tradycja prima aprilis - wyjaśniłem.

 

Taka jest decyzja sądu, a jak wiadomo, sądowych wyroków się nie komentuje - sąd jest niezawisły, niezależny i jest instytucją, która ma swój wymiar odrębnej władzy. Osobiście bym się nie procesował, ale rozumiem, że premier był w innej sytuacji, bo jest jedną z osób najważniejszych w państwie i to jest też kwestia naruszania autorytetu Prezesa Rady Ministrów, a nie osobisty problem Donalda Tuska- rekapitulowałem.

 

Więcej [AUDIO]: TUTAJ

 

 

 

 

 

Źródło, fot: polskieradio.pl, platforma.org

 

 

 

 

 

 


© 2010 - 2012 Rafał Grupiński

Realizacja: Trawka Studio