Facebook Flickr YouTube Sejmometr

Region: Dobre drużyny liczą na własne umiejętności

Dodano: 24 października 2013

Foto

Uszanuję każdą decyzję zjazdu. Mam nadzieję, że moja misja prowadzenia PO w Wielkopolsce zostanie przedłużona. Nie szukam takich scenariuszy jak niektórzy przed ostatnimi meczami w eliminacjach do MŚ: wejdziemy, jeżeli ktoś przegra, a ktoś zremisuje. Dobre drużyny liczą na własne umiejętności i to samo powinno obowiązywać w polityce - stwierdziłem w dzisiejszej (24.10.) rozmowie z Pauliną Jęczmionką dla Głosu Wielkopolskiego.

 

 

Paulina Jęczmionka: Jest Pan gotowy do wyborów regionalnych? Koła Platformy napompowane?

Rafał Grupiński: W Wielkopolsce nie było żadnego przypadku tzw. pompek. Powstało wiele nowych kół lokalnych, co jest wpisane w naturalny rozwój PO. A przygotowany do zjazdu jestem. Przedstawię delegatom sprawozdanie z trzyletniej pracy i program na przyszłość.

 

Zobaczymy też regionalne odzwierciedlenie rywalizacji między Donaldem Tuskiem a Grzegorzem Schetyną.

Jestem przeciwnikiem takich podziałów.Po pierwsze, obaj politycy wspólnie kierują PO. Po drugie, ich współpraca

dała nam w przeszłości sześć zwycięstw. Po trzecie, dzisiaj przede wszystkim walczymy o jakość PO, a nie o to, kto jest silniejszy. Ponieważ przyjaźnię się i z Tuskiem, i ze Schetyną od początku KLD, sprzeciwiam się takim podziałom.

 

Od lat Pan uchodzi za człowieka Grzegorza Schetyny, a Waldego Dzikowskiego wiąże się z D. Tuskiem.

Mimo mojej przyjaźni ze Schetyną, to nie on zarekomendował mnie przecież na szefa klubu parlamentarnego. To ja też dzisiaj pracuję w zespole programowym z premierem, a nie Dzikowski. Źródłem

    

mojej siły jest nie tylko dobra współpraca z Tuskiem i Schetyną, ale samodzielność i przede wszystkim skuteczność w działaniu dla regionu. Chcę być silny poparciem wielkopolskich struktur, nie namaszczeniem z góry.

 

Skąd więc wziął się pomysł przeniesienia zjazdu z niedzieli na sobotę, gdy na Dolnym Śląsku o władzę w PO będzie rywalizował Grzegorz Schetyna i Jacek Protasiewicz, człowiek Tuska?

Chyba człowiek prezydenta Dutkiewicza. Wziął się z próśb sporej grupy naszych delegatów, wśród nich także kibiców, bo w niedzielę jest mecz Lecha Poznań z Legią.

 

Której drużynie będzie Pan, jako warszawiak, kibicował?

Nie jestem warszawiakiem. To cytat z Waldego Dzikowskiego? Zawsze jestem za Lechem, mimo że pochodzę z Wronek. A, swoją drogą, mój dom mieści się blisko Bułgarskiej. Choć brakuje mi czasu, by częściej chodzić na mecze.

 

To, że dolnośląski wynik może zaważyć na decyzji wielkopolskich delegatów, nie miało nic wspólnego z pomysłem przeniesienia zjazdu?

Skonsultowałem pomysł z radą regionu PO. Ponieważ wśród ponad stu osób pojawiły się pojedyncze głosy

    

sprzeciwu, uszanowałem je i decyzji nie zmieniliśmy. Poza tym wierzę, że źródłem decyzji delegatów będzie moja praca dla Wielkopolski, a nie nadzieje tych, którzy z jednej strony muszą się podpierać autorytetem premiera, żeby w ogóle jakąś siłę sobie zbudować, a z drugiej, liczą na przegraną mojego przyjaciela na Dolnym Śląsku, jakby to miało nagle spowodować ich wygraną.

 

Teraz większość delegatów jest po Pana stronie?

Uszanuję każdą decyzję zjazdu. Mam nadzieję, że moja

misja prowadzenia PO w Wielkopolsce zostanie przedłużona. Nie szukam takich scenariuszy jak niektórzy przed ostatnimi meczami w eliminacjach do MŚ: wejdziemy, jeżeli ktoś przegra, a ktoś zremisuje. Dobre drużyny liczą na własne umiejętności i to samo powinno obowiązywać w polityce.

 

Jak Pana misja będzie wyglądać, jeśli Pan wygra?

Chcę jak najlepiej przygotować struktury do przyszłych kampanii wyborczych. W wyborach samorządowych mamy szansę wywalczyć w wielu nowych miejscach, np. powiatach, zwycięstwo lub stworzyć rządzące koalicje, których wcześniej nie udało się zbudować.

 

Pierwsze będą eurowybory. Czyje nazwiska zbudują listę?

Naturalnym kandydatem jest Filip Kaczmarek, który drugą kadencję jest posłem do PE, zawsze wysoko notowanym w rankingach europosłów. Będziemy się starali odwołać do mocnych nazwisk, by uzyskać jak najlepszy wynik.

 

Na wybory samorządowe w Poznaniu raczej nie macie mocnego kandydata, który mógłby wygrać z Grobelnym.

Może mój obecny konkurent wystartuje?

 

Dzikowski chce do Brukseli.

Czasami trzeba dla dobra mieszkańców i PO nieco zmienić swoje preferencje.

 

Jako prezydent nie miałby immunitetu, a prokuratura mogłaby zająć się jego sprawą korupcyjną sprzed lat.

Dzikowski zawsze podkreśla, że w tej sprawie nie ma się czego obawiać, a sprawy przyszłości i rozwoju Poznania, jako posłowie tego okręgu, musimy traktować niezwykle poważnie i odpowiedzialnie.

 

Więcej: TUTAJ

 

 

Źródło, fot.: gloswielkopolski.pl, Krzysztof Kaczanowski

 

 

 

 


© 2010 - 2012 Rafał Grupiński

Realizacja: Trawka Studio