Facebook Flickr YouTube Sejmometr

Platforma potrzebuje Grzegorza Schetyny

Dodano: 04 listopada 2013

Foto

Grzegorz Schetyna zawsze świetnie przygotowywał kampanie i przeprowadzał je bądź wspierał, niezależnie od tego, kto nominalnie był szefem sztabu. Martwi mnie raczej to, że jego potencjał nie jest dziś w pełni w Platformie wykorzystywany, bo bylibyśmy na pewno znacznie silniejsi – mówiłem w rozmowie z Renatą Grochal dla Gazety Wyborczej.

 

 

Schetyna powinien pozostać w zarządzie partii, jeśli mamy wygrać następne wybory parlamentarne. Zawsze był jednym ze strategów PO, którzy prowadzili nas do zwycięstw. Nie ma żadnego wytłumaczalnego dla opinii publicznej powodu, dlaczego mielibyśmy rezygnować z polityka tej rangi, z jego doświadczenia i talentów w sytuacji, gdy PiS prowadzi w sondażach - zaznaczyłem.

 

Renata Grochal: Zarząd PO zdecydował się zamieść pod dywan sprawę korupcji politycznej podczas wyborów na Dolnym Śląsku. Nie będzie ich powtórki.

Rafał Grupiński: Byłem zdania, że powinno się tę sprawę wyjaśnić. Dlatego wstrzymałem się na zarządzie od głosu. Mówiłem, że zwolennicy Jacka Protasiewicza i Grzegorza Schetyny powinni wspólnie wystąpić o powtórzenie zjazdu. Zapadła decyzja, że sąd koleżeński zbada tę sprawę, bada ją też niezależnie prokuratura, więc na pewno nie jest to zamiatanie pod dywan.

 

Były w partii głosy, że niepotrzebnie podgrzał pan atmosferę propozycją, by powtórzyć wybory.

Nie trzeba było niczego podgrzewać po opublikowaniu nagrań. Nasi wyborcy oczekują, że w takiej sytuacji będziemy reagować natychmiast i wypalać gorącym żelazem chore miejsca. Zresztą Julia Pitera wypowiedziała się na ten temat o wiele ostrzej ode mnie. Zarząd poparł mój tok rozumowania i w części swych decyzji poszedł jeszcze dalej, decydując o zawieszeniu dwóch posłów nie w klubie, lecz w partii.

 

To dlaczego zarząd nie zdecydował się powtórzyć wyborów na Dolnym Śląsku albo wprowadzić komisarza, który mógłby ostudzić emocje i wyjaśnić sprawę korupcji wyborczej?

Robert Tyszkiewicz zaproponował wprowadzenie komisarza, ale większość zarządu uznała, że jeśli nie można samemu zjazdowi zarzucić niczego od strony proceduralnej, to nie należy podważać wyniku.

 

     

 

Poseł Andrzej Biernat powiedział, że Grzegorz Schetyna podpala PO.

Wolałbym, żeby ludzie PO nie odwracali hierarchii wartości i nie uważali, że od ataków na kolegów wzrosną nam notowania. Oferowano pracę w zamian za poparcie dla jednego z pretendentów do rządzenia dolnośląską PO. Nigdy w Platformie nie było tak, byśmy tego rodzaju chore, niedobre zjawiska starali się przykrywać innymi kwestiami.

 

Padają zarzuty, że to prowokacja ze strony Schetyny, bo nagrania wypłynęły dopiero po jego przegranej, chociaż zrobiono je przed zjazdem.

Jeżeli wierzymy, że Jacek Protasiewicz nie upoważniał do nagranych rozmów, to dlaczego mielibyśmy wątpić, że Grzegorz Schetyna nie wiedział o istnieniu nagrań?

 

Pytał pan Schetynę, dlaczego taśmy wyszły na jaw dopiero po jego przegranej?

Dlaczego miałbym pytać o to Grzegorza? Schetyna dał publicznie słowo honoru, że nie ma z tym nic wspólnego. On był faworytem tych wyborów, być może jego zwolennicy, przekonani o wygranej, chcieli później rozliczyć te naganne wydarzenia przed sądem koleżeńskim, żeby nie robić sensacji przed zjazdem czy w jego trakcie.

 

Przecież na zjeździe był sekretarz generalny Andrzej Wyrobiec, dlaczego nie poszli do niego z tymi nagraniami?
Też uważam, że należało wcześniej pokazać władzom partii dowody tego rodzaju praktyk. Ale problemem są przede wszystkim owe praktyki, bo to zjawisko niezwykle groźne, jeśli jest nań przyzwolenie.

 

A nie było tak, że Schetyna nie mógł zaakceptować porażki i pojawiły się taśmy?

Powtórzę: Schetyna powiedział, że nie ma nic wspólnego z taśmami. Nigdy - od wspólnej pracy w podziemiu - nie widziałem, żeby kogokolwiek oszukał. Przeciwnie, ludzie zawsze mieli do niego pretensje, że mówi prawdę wprost, może czasem nawet zbyt brutalnie.

 

Może poczuł, że idzie na dno, i postanowił pokazać Tuskowi, że może Platformie zaszkodzić?

Schetyna tworzył Platformę wspólnie z Donaldem Tuskiem, traktuje ją jak własne dziecko i nigdy nie chciałby jej zaszkodzić.



Więcej:TUTAJ

 

 

 

 

 

 

Źródło, fot.: wyborcza.pl, Krzysztof Kaczanowski

 

 

 

 

 


© 2010 - 2012 Rafał Grupiński

Realizacja: Trawka Studio