Facebook Flickr YouTube Sejmometr

Region: Aktualność myśli Jerzego Giedroycia [FOTO]

Dodano: 19 maja 2014

Foto

Podczas wizyty prezydenta Kuczmy w Polsce, w styczniu 2000 roku, Giedroyć, krótko przed śmiercią udzielił wywiadu, w którym powiedział bardzo mocno brzmiące zdanie: "bezpieczeństwo Polski będzie zagwarantowane nie przez NATO, które zawsze zareaguje na agresję rosyjską z jakimś opóźnieniem, tylko przez niepodległą, demokratyczną i wolną Ukrainę" - przypomniałem podczas piątkowej (16.05.) dyskusji, poświęconej aktualności myśli Jerzego Giedroycia i paryskiej "Kultury", w relacjach Polska-Ukraina-Zachód.

 

Dziś Jerzy Giedroyć byłby zadowolony z postawy polskiego rządu i naszego społeczeństwa w sprawie Ukrainy - ocenił uczestniczący w debacie Adam Michnik.

 

   

 

Co najważniejsze, Giedroyc nie był nacjonalistą. Mało tego, budując filozofię pojednania z Ukrainą, nie był antyrosyjski. Bo to on publikował pierwszych rosyjskich dysydentów. Był jednak antysowiecki. Tym poglądem poszedł na spór z całą polską opinią publiczną - dodał  Adam Michnik. 

 

Szerokie spojrzenie Giedroycia

 

Zabierając głos w dyskusji przypomniałem, że wielkość Giedroycia polegała na tym, że swoją wizją, swoją myślą, przekraczał myślenie środowiska emigracyjnego, również kiedy chodziło o rosyjską propagandę w sprawach Ukraińskich. Kwestia rozbicia imperium rosyjskiego to była jedna z idei, która przyświecała temu sposobowi myślenia, taki wątek był obecny od dawna w polskiej myśli politycznej, ale była to myśl rwana, myśl niekonsekwentna, myśl w której czasami się pojawiały mocniejsze wątki. Przypomnę, że Pawlikowski w swoim słynnym tekście „Czy Polacy mogą się wybić na niepodległość” mówił, że właśnie w oparciu o Ukrainę i kozaków osłabić będzie można Moskwę i na nowo zbudować niepodległość Polski. Giedroyć patrzył na to, właściwie po roku 1950 kiedy ta polityką się budowała, w sposób bardzo szeroki.

 

Jerzy Giedroyć często przypominał, że aby realizować drogę Polski do niepodległości, bardzo ważną kwestią jest uznanie granic, pewnego status quo powojennego, z punktu widzenia wspomagania aspiracji niepodległościowych trzech sąsiadów: Ukrainy, Litwy i Białorusi. Z tego punktu widzenia, jednocześnie był krytykiem, np. polityki Adenauera i polityki amerykańskiej, ze względu na to, że długo nie były uznawane granice Polski. Słusznie uważał, że dopóty w Polsce nie będzie mocnych tendencji niepodległościowych, dopóki Rosja sowiecka będzie jedynym gwarantem zachodniej granicy Polski. Dopóki Niemcy tego nie zrobią, dopóki amerykanie nie powiedzą twardo, że ta granica musi być uznana jako ostateczna, dopóty Polacy będą się, przynajmniej w części elit, chronili pod skrzydła Rosji jako takiej, która tę zachodnią granicę, gwarantuje. Tutaj, ta myśl Jerzego Giedroycia była bardzo szeroka - podsumowałem.

 

Aktualność myśli Giedroycia

 

Prof. Rafał Habielski, historyk z Instytutu Badań Literackich PAN, przypomniał, że już w latach 30. ubiegłego wieku Giedroyc mówił o niepodległej Ukrainie. Przekonywał, że jeśli chcemy odsunąć od Polski niebezpieczeństwo ze Wschodu, to rozpad Związku Radzieckiego i powstanie niepodległej Ukrainy jest nieodzowny. Niestety, ten pomysł był uzupełniany myślą, żeby Polska szukała wsparcia w Niemczech, i to był mankament tego ówczesnego programu - wspominał profesor.


Dominikanin, o. Tomasz Dostatni, b. szef poznańskiego wydawnictwa "W Drodze", zwrócił uwagę, że "Kultura" była pismem krytycznym w stosunku do Kościoła. Symbolem takiego podejścia był Antoni Pospieszalski, stryj tego wariata, którego znamy z telewizji. Dziś powinniśmy się przyjrzeć tej krytyce, która wadziła się z Kościołem. I nie zapominajmy, że w kontekście ukraińskim rozwiązań politycznych nie ma danych raz na zawsze - mówił o. Dostatni. Jego zdaniem redaktor "Kultury" optowałby za wciągnięciem Ukrainy do Unii Europejskiej. O. Tomasz Dostatni przypomniał jeszcze jeden, znaczący dziś fakt: Ostatni numer paryskiej "Kultury" otwiera kazanie ks. Henryka Hosera. Warto przypomnieć, że dzisiejszy metropolita warszawsko-praski chował Jerzego Giedroycia i przemawiał na jego pogrzebie.

 

 

Ukraińcy są nam bardziej potrzebni niż odwrotnie, bo stanowią tampon między nami a Rosją. Upadek Ukrainy może być końcem naszej niepodległości - przestrzegał Giedroyć w 1993 r. Ukraina i stosunki polsko-ukraińskie były w centrum jego zainteresowania aż do śmierci w 2000 r.

 

 

Więcej [FOTO]: tutaj.

 

 

 

 

 

Źródło, fot.: gazeta.pl, Krzysztof Kaczanowski

 

 


© 2010 - 2012 Rafał Grupiński

Realizacja: Trawka Studio