Facebook Flickr YouTube Sejmometr

Premier przedstawi bardzo zdecydowane stanowisko

Dodano: 16 czerwca 2014

Foto

Jestem przekonany, że premier dzisiaj przedstawi bardzo zdecydowane stanowisko. Bez wątpienia poznamy decyzje, które przypuszczam, że  nie będą decyzjami, które wymijają problem, przed którym wszyscy stanęliśmy jako klasa polityczna-powiedziałem (16.06.) podczas dzisiejszej rozmowy z Zuzanną Dąbrowską w „Sygnałach Dnia” Polskiego Radia.

 

 

Zuzanna Dąbrowska: Dzisiaj o piętnastej premier podczas konferencji prasowej, tak jak to zapowiadał na Twitterze, ma się ustosunkować do, tzw. już kolejnej w polskiej polityce afery taśmowej. Wprost wypuszcza po kolei nagrania rozmów zarejestrowanych w pewnej VIP roomie pewnej warszawskiej restauracji. Czy sądzi pan,  że premier znajdzie sposób, żeby uciec do przodu, tak jak to się czasem mówi w sporcie, żeby odpowiedzieć na zarzuty i poprawić sytuację rządu?

 

Rafał Grupiński: Jak dotąd, jeśli pamiętamy różne kryzysy, które nadchodziły jak w każdym rządzie w poprzednich latach, także w poprzedniej kadencji, premier zawsze w takich sytuacjach działał zdecydowanie, nawet z pewnym naddatkiem. Przypomnę kwestie związane z, tzw. "aferą hazardową", w której ja sam przecież odchodziłem z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, choć nic nie miałem wspólnego z ówczesnym zamieszaniem, ale jednak premier postanowił bardzo szerokie dokonać zmiany, a jednocześnie wtedy wzmocnić klub parlamentarny. Jestem przekonany, że dzisiaj premier także przedstawi bardzo zdecydowane stanowisko w tych sprawach. Natomiast jakie konkluzje w istocie usłyszymy? Na to musimy poczekać do godziny piętnastej.

 

Ale premier jest w trudnej sytuacji, ponieważ zapewne powinien wyjaśnić, czy rozmowa Bartłomieja Sienkiewicza z Markiem Belką, szefem NBP, odbywała się za jego wiedzą, czy, mówiąc wprost, Bartłomiej Sienkiewicz był wysłany przez rząd Platformy, żeby dogadać się z szefem NBP co do tego, czy NBP dosypie pieniędzy do łatania deficytu budżetowego. Premier będzie musiał chyba mówić o sobie.

 

Z tego co dzisiaj wiemy, także z informacji z Narodowego Banku Polskiego, minister Sienkiewicz był na zaproszenie prezesa Marka Belki na tym spotkaniu, tak więc to raczej wyklucza wysłanie przez premiera ministra Sienkiewicza…

 

Ale wiedzy nie wyklucza.

 

Natomiast oczywiście opinia publiczna może w dużym stopniu tak interpretować tego rodzaju rozmowę, jako że Bartłomiej Sienkiewicz jest jednym z tych dzisiaj najbliższych doradców pana premiera, tak więc takie wrażenie pozostaje. Natomiast rozmowa, która dotyczy spraw w istocie państwowych i prezes Belka mówi tutaj o rozmowie z troską o stan finansów państwa, na pewno ma w dużym stopniu rację, tylko charakter rozmowy i miejsce rozmowy oczywiście mogą budzić naprawdę spore wątpliwości.

 

 

Oświadczenie Marka Belki zawiera słowo przepraszam, ale jest to słowo przepraszam w odniesieniu do języka rzeczywiście zupełnie nieparlamentarnego, który był używany. Centralnym problemem chyba jest to, przynajmniej dla prezesa NBP, czy została złamana Konstytucja, czyli czy szef banku centralnego stara się wprost wpłynąć na życie polityczne i odwrotnie – czy politycy starają się wpłynąć na działanie banku centralnego, który powinien być w zgodzie z Konstytucją, absolutnie niezależny. Marek Belka nie powinien się pewnie przejmować tym, jak idzie rządowi, tylko powinien się przejmować finansami państwa. I chyba tę kwestię będą musieli rozstrzygać właśnie kto? Politycy, konstytucjonaliści, Sejm, Zgromadzenie Narodowe?

 

Oczywiście tutaj w tej sytuacji po pierwsze prezes Marek Belka musi się głęboko zastanowić nad tym, co zrobić w sytuacji, kiedy opinia publiczna widzi kuchnię i sposób jego działania, z drugiej strony premier dzisiaj przedstawi też wnioski wynikające z analizy ze strony własnej, prawda, i rządu tej sytuacji. Przypomnę tylko, że to się oczywiście w mediach bardzo tak układa, chociażby kwestia ministra, wicepremiera Rostowskiego w taką spójną układankę, tylko przypomnę, że pierwotna rekonstrukcja rządu, który się mówiło o tym, że minister Rostowski ma odejść, miała się odbyć przed wakacjami w czerwcu, potem w lipcu, te terminy do listopada przesuwały się po prostu co miesiąc, co dwa miesiące był ten termin przesuwany. Więc to nie jest tak, że ta rozmowa otwierała jakiś ewentualny, jak to media barwnie nazywają, handel głową Rostowskiego, bo wszyscy o tym dyskutowaliśmy w Sejmie, czy minister Rostowski odejdzie w maju, czerwcu czy dopiero po wakacjach.

 

No tak, ale być może wcześniej już było znane stanowisko Marka Belki. Nie sądzę, żeby to była pierwsza jego krytyczna uwaga o ministrze finansów, tego pewnie nie ustalimy, nie dojdziemy…

 

Tak, można tylko domniemywać o tym.

 

Ale jest faktem wpływanie na siebie wzajemne tych dwóch bytów politycznych państwowych, publicznych – banku centralnego i rządu. Tu jest bardzo ścisły związek. Jeszcze chciałabym dwa słowa powiedzieć o następnej rozmowie, która też już się w sieci ukazała. Minister Nowak, minister Nowak dyskutujący z ministrem finansów o finansach swoich i żony, i tenże pan Parafianowicz, który przyznaje, że pewne rzeczy już zablokował, że coś jest tam w komputerach, że on się dowie, tak jakby był znowu wysłany po to, żeby wyczyścić, sprawdzić. Ja wiem, że minister Nowak nie jest już ministrem i pytanie do pana, czy przypadkiem nie właśnie z tego powodu, a nie tylko z powodu tego, że sprawa zegarka została upubliczniona swego czasu.

 

Nie znam tej rozmowy w szczegółach poza tym, co wczoraj było dostępne, tak że nie… zbyt wcześnie dzisiaj, zbyt wczesną mamy porę, żebym mógł przeczytać całość materiału w tygodniku wiadomym, natomiast oczywiście i minister Parafianowicz w tej rozmowie już jest byłym ministrem, jak i minister Nowak także już nie pełni swojej funkcji. Panowie z tego, co słychać, rozmawiają w sposób, który… o sprawach finansowych, nadzoru nad finansami, inspekcji skarbowej w sposób, który jednak nie przystoi ludziom, którzy pełnią tak odpowiedzialne, czy pełnili tak odpowiedzialne funkcje, bo to jednak jest czas przeszły. I ta rozmowa wydaje mi się mniej nawet niestrawna, mówiąc delikatnie, szczególnie dla opinii publicznej, dla tych, którzy będą mieli szansę ją przeczytać niż oczywiście rozmowa ministra Sienkiewicza i prezesa Belki.

 

Ale Sławomir Nowak to jest baron pomorski Platformy Obywatelskiej i cały czas i kiedy były szef kontroli skarbowej mówi do niego: „Ja to wszystko wiem, bo ja z urzędu z kontroli skarbowej, to już odkryliśmy bardzo dawno, komputery to wyrzuciły, zablokowałem to”, to wydaje się panu strawne?

 

Sławomir Nowak nie jest już baronem, zdał przywództwo Platformy od razu na Pomorzu Gdańskim, dzisiaj Jan Kozłowski pełni obowiązki szefa Platformy na Pomorzu.

 

Ale jaką ma pozycję Sławomir Nowak na Pomorzu?

 

Dzisiaj jest posłem.

 

No, myślę, że to trochę za mało w stosunku do niego. Będą następne rozmowy. Czy sądzi pan, że to jest zaprogramowana, zaplanowana akcja? Wprost nazywa to wręcz próbą zamachu stanu. To są bardzo duże słowa, ale też być może za nimi kryje się bardzo duże oczekiwanie co do tego, co premier i rząd powinni zrobić.

 

To zastanawiające jest też, bo tego aspektu nie poruszyliśmy, jest jednak ta kwestia, o której się przecież także żywo dyskutuje, jak to jest możliwe, że szef i nadzorca służb specjalnych i prezes banku centralnego są nagrywani, że nie ma tutaj żadnej osłony kontrwywiadowczej przy tak ważnych osobach. Niezależnie od tego, że to jest prywatna rozmowa w restauracji, to jednak tego rodzaju osoby w państwie powinny być chronione w każdej sytuacji…

 

Ale same też powinny się chronić i mieć świadomość, gdzie rozmawiają.

 

No tak, oczywiście, to jest oczywiście kwestia, na ile swobodnie zaczyna się rozmawiać na tematy, o których powinno się rozmawiać wyłącznie w przeznaczonych do tego gabinetach i instytucjach formalnie za to odpowiedzialnych. Natomiast bez wątpienia wyjaśnienie tej prowokacji i tego, kto nagrywał najważniejsze osoby w państwie i jak się wydaje, nagrywał wiele osób, bo się zapowiada nam na jakiś poważny serial, no to to jest element, na który także musi znaleźć odpowiedź nasz rząd, no bo to jest kwestia pewnej słabości też państwa.

 

Ci, którzy znają się na służbach, Gromosław Czempiński czy Piotr Niemczyk, mówią, że nie wierzą w to, iżby to polskie służby, jakiś niezadowolony oficer albo jakaś frakcja w służbach, która chciałaby powalczyć z władzą, aby ktoś taki to zrobił, stawiają na obce służby, ale może to zbytnie ułatwienie takie przyznanie, no, okay, to zrobił jakiś wywiad, nie wiadomo, jaki, rosyjski, izraelski, brytyjski, zobaczymy. Jak pan sądzi, kto to zrobił?

 

Moim zdaniem jednak tutaj tło tych nagrań, czyli niezwykle aktywna rola Polski w rozwiązywaniu kryzysu ukraińskiego. Nie wykluczam, że to nagrywanie rozmów w takich sytuacjach, w ogóle jeśli chodzi o wywiady, przecież tzw. zbieranie materiałów czy jak czasami mówi się bardziej potocznie, tzw. zbieranie kwitów przecież zawsze służy temu, żeby użyć ich wtedy, kiedy rzeczywiście można użyć je skutecznie, czyli wywołać jakiś kryzys, prawda? Lub też dokonać jakiegoś szantażu, jeśli to jest np. gra grup biznesowych czy prywatnych osób przeciwko sobie. Więc myślę, że tutaj akurat termin tych nagrań nie jest tak istotny, jak moment opublikowania, a to jest, przypomnę, także mamy ten kontekst budowania chociażby unii energetycznej przez Polskę. Mamy w tej chwili rozstrzygnięcia personalne w Europie, mamy kryzys ukraiński i na pewno nawet jeślibyśmy wykluczali tutaj taką bardzo wprost rolę służb obcych, to jednak taki kontekst każe się zastanawiać nad momentem opublikowania i nad tym, kto w tym maczał palce.

 

No tak, ale gdyby nie było co publikować, to i moment nie byłby ważny, bo nie byłoby treści.

 

To jest oczywiście bardzo trafna uwaga, bo gdybyśmy bardziej uważali wszyscy, co czasami mówimy, to pewnie… mówię tu oczywiście o osobach publicznych, czyli o sobie, a nie o państwa redaktorach, no to wtedy pewnie też i sytuacja nie byłaby możliwa do wykorzystania.

 

(...)

 

I na koniec jeszcze przypomnijmy: o piętnastej wystąpienie premiera Donalda Tuska. Czy zakończy się to wszystko przyspieszonymi wyborami?

 

Nie sądzę, natomiast bez wątpienia poznamy decyzje pana premiera, które nie będą… tak ja przypuszczam, nie będą decyzjami, które wymijają problem, przed którym wszyscy stanęliśmy jako klasa polityczna.

 

Minimum to dymisja ministra Sienkiewicza?

 

Musimy poczekać do godziny piętnastej.

 

Czekamy więc do godziny piętnastej, a ja bardzo dziękuję.

 

Dziękuję bardzo.

 

 

 

 

Więcej [AUDIO/WIDEO]: tutaj.

 

 

 

 

 

 

Źródło, fot.: polskieradio.pl, prtsc z polskieradio.pl

 

 

 

 

 


© 2010 - 2012 Rafał Grupiński

Realizacja: Trawka Studio