Facebook Flickr YouTube Sejmometr

Kampania prezydencka, komentarze po debacie - rozmowa w Polskim Radiu

Dodano: 19 maja 2015

Foto

Rozmowa dnia w Programie I Polskiego Radia na bieżące tematy polityczne. A w niej o tym, że prezydent Bronisław Komorowski pokazał, że  jest politykiem pełnego formatu, który potrafi walczyć i nie da się zepchnąć do drugiego szeregu. Była też mowa o jakości prowadzonej kampanii prezydenckiej. Wrócił temat zapowiedzianego referendum w sprawie JOW. Na koniec rozmowy podło pytanie o umiejętność gry na gitarze. Zapis audycji poniżej.

 

 

Kamila Terpiał: Naszym gościem jest Rafał Grupiński, przewodniczący klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej. Dzień dobry, panie pośle.

Rafał Grupiński: Dzień dobry, dzień dobry państwu.

K.T.:  Wierzy pan, że ta niedzielna debata mogła być takim momentem zwrotnym tej kampanii?

R.G.: No, myślę, że na pewno podziałała tak mobilizująco na tych, którzy martwili się, iż pan prezydent Bronisław Komorowski jest ciągle kandydatem, który w zasadzie goni Andrzeja Dudę i jest o krok jakby z tyłu, jeśli chodzi o przekonywanie wyborców. Myślę, że ta debata pokazała, że prezydent Bronisław Komorowski jest politykiem pełnoformatowym, człowiekiem i doświadczonym, i potrafiącym walczyć. I myślę, że przede wszystkim ci, którzy martwili się wcześniej, zapomnieli o tym,  w jak dobrym stylu Bronisław Komorowski pokonał 5 lat temu Jarosława Kaczyńskiego w tego typu debacie, a w niedzielę po prostu myślę, że wyborcy zobaczyli... dzięki też wysokiej oglądalności tej debaty wielu wyborców zobaczyło, że Bronisław Komorowski jest politykiem, który w żaden sposób nie pozwoli, żeby spychać go do jakiegoś drugiego szeregu ludzi, jeśli chodzi o sposób myślenia o polityce czy o umiejętności walki. Po prostu pokazał wielką klasę.

K.T.: Sondaże wskazują, a konkretnie sondaż zrobiony przez Millward Brown dla TVN i TVN24 telefonicznie wczoraj na reprezentatywnej próbie 1256 osób pełnoletnich, wskazuje, że Bronisław Komorowski wygrał tę debatę – 41% ankietowanych tak twierdzi, 30% jest zdania, że lepiej wypadł Andrzej Duda, ale też drgnęły sondaże poparcia dla Bronisława Komorowskiego, w tym sondażu 47% zagłosowałoby na niego, a 44 na Andrzeja Dudę. Wcześniej było odwrotnie.

R.G.: Myślę, że to jest między innymi efekt debaty, ale to jest też, myślę, efekt wyniku tej pierwszej rundy, to znaczy, że wielu wyborców, którzy zlekceważyli te wybory, którzy zbyt chyba łatwo uwierzyli w te pierwotne starania naszego sztabu, żeby rozstrzygnąć to w I turze, którzy zobaczyli, że może IV RP i Andrzej Duda z Antonim Macierewiczem na plecach nagle wjechać do Pałacu Prezydenckiego za niespełna dwa tygodnie, że ta sytuacja też zmobilizowała wyborców. A więc z jednej strony świetna debata, w której Bronisław Komorowski pokazał i klasę i o wiele większą wiedzę i o państwie, i o polskich interesach, jeśli chodzi o sytuację międzynarodową, jak i też pokazał pewną przewagę psychologiczną nad jednak kandydatem, okazało się, bardzo dużo mówiącym na wiecach, ale słabo sobie radzącym wtedy, kiedy trzeba argumenty przedstawiać nam merytoryczne, jeśli chodzi o przyszłe sprawowanie urzędu.

K.T.: A myśli pan, że ta pierwsza tura wygrana przez Andrzeja Dudę zmobilizowała też samego Bronisława Komorowskiego? Wiele mówiło się o jego nie najlepszej kampanii jednak przed tą pierwszą turą i o takim trochę uśpieniu, trochę takim podejściu, że jemu się ta wygrana należy. Czy to podejście się zmieniło?

R.G.: Myślę, że bez wątpienia ta kampania uległa przyspieszeniu, ale to też jest tak, że II tura ma tę nawet większą dynamikę niż pierwotne starcie kilkunastu kandydatów, bo tyle akurat mieliśmy. Więc z jednej strony to jest naturalna przypadłość II tury, a z drugiej, oczywiście, widać wyraźnie, ze Bronisław Komorowski postanowił sam mocno pokierować swoją kampanią, mniej polegać na sztabie i swoich doradcach i na tym...

K.T.: A myśli pan, że to Michał Kamiński...

R.G.: ...wyszedł jak najlepiej.

K.T.: ...wkroczył do Pałacu Prezydenckiego i to on przygotowywał prezydenta do debaty i to on teraz nadał tempa tej kampanii przed II turą? Czyli były spin doktor PiS-u.

R.G.: Nie będę tego komentował. Wczoraj Michał Kamiński w którymś z programów telewizyjnych zaprzeczał co do swojej roli, twierdząc, i zresztą słusznie, że to Bronisław Komorowski wygrał tą debatę i Bronisław Komorowski wykazywał się swoją wiedzą jako polityka i prezydenta i wykazywał swoją klasę, jeśli chodzi o sposób postępowania...

K.G.: A dlaczego...

R.G.: Przewagi psychologicznej nikt nie zbuduje, żaden spin doktor, jeśli się... jeśli sam kandydat w tak trudnej sytuacji rywalizujący o najwyższy urząd w państwie, po prostu nie znajdzie tego w sobie.

K.T.: A to dlaczego w takim razie zabrakło tego, panie przewodniczący, przed tą I turą?

R.G.: No, my przede wszystkim nie mieliśmy tego szansy ujrzeć, czyli owego bezpośredniego starcia. Bronisław Komorowski jako urzędujący prezydent nieustannie dzielił tą pierwszą część kampanii między te elementy, które musiał wypełniać jako prezydent urzędujący jeszcze państwa, a  wystąpieniami też na przykład na spotkaniach z mieszkańcami. Ta sytuacja powodowała, że ta kampania była nierówna, znaczy (...) był spokojny, prezydent Komorowski, który podpisywał już ustawę, mówił coś na briefingu, a z drugiej strony czasami tego samego dnia Bronisław Komorowski przemawiał gdzieś na jakimś wiecu, na spotkaniu z mieszkańcami i była taka niespójność w tym, że te pierwsze wystąpienia stworzyły pewne wrażenie, jakby Bronisław Komorowski nie walczył, co, oczywiście, wynikało tylko i wyłącznie z tego, że musiał sporo czasu poświęcić na normalne urzędowanie, a nie na walkę.

K.T.: A ma pan jakieś pretensje do sztabu, nie wiem, czy do przewodniczącego sztabu o to, że nie najlepsza była ta kampania przed I turą, też do swoich może partyjnych kolegów, że nie na sto procent się zaangażowali? Czy będą jakieś rozliczenia w Platformie Obywatelskiej w związku z tym przed wyborami parlamentarnymi? Wyciągacie jakieś wnioski?

R.G.: My w tej chwili skupiamy się absolutnie na walce o zwycięstwo w II turze, wszyscy staramy się dać z siebie jak najwięcej. Ja staram się raczej rozliczać samego siebie z tego, co zrobiłem, i swoje otoczenie i mobilizuję klub parlamentarny do udziału maksymalnego w tym sporze o to, jaka Polska będzie przez następne 5 lat, jeśli chodzi o najwyższy urząd w państwie, w jaki sposób będzie ten urząd sprawowany. Toteż absolutnie dzisiaj nie mam czasu na to, żeby się zastanawiać, jakie błędy popełnił sztab. To, że nie wszystko wychodziło najlepiej, wiemy doskonale, ale na rozliczenia przyjdzie czas po kampanii.

K.T.: Ale też pytanie, czy politycy Platformy i pan zastanawiacie się, dlaczego wyborcy zareagowali tak jak zareagowali, czyli pokazali politykom – i Platformie, i PiS-owi – politykom, którzy teraz są na scenie politycznej, że tak naprawdę już im nie ufają, że mają trochę dosyć tej polityki?

R.G.: Pani redaktor...

K.T.: Mówię tutaj o dobrym, oczywiście, wyniku Pawła Kukiza.

R.G.: Zmiana podejścia do stylu uprawiania polityki i do pewnych cech, zachowań polityków, ale też do pewnych treści, które politycy na co dzień przekazują w swoich sporach chociażby, zniechęcenie do tego i rosnący dystans było widać już przed wyborami samorządowymi. I ja zwracałem uwagę moim koleżankom i kolegom, że po prostu idzie pewna fala potrzeby zmian i musimy umieć...

K.T.: Ale mimo tego została zlekceważona.

R.G.: ...i musimy umieć na to zareagować. Sam wystawiłem bardzo nietypowego kandydata w Poznaniu przeciwko Ryszardowi Grobelnemu, wiedząc, że ta zmiana idzie, wybierając kogoś z ruchów miejskich tak zwanych jako kandydata Platformy i wygrałem te wybory. Więc myśmy generalnie... I to nie jest tak, że mój głos jakby w tych sprawach na przykład był lekceważony, tylko po prostu trzeba przyznać, że jednak skala tego, jeśli chodzi o wybory już te bardziej polityczne, czyli już nie samorządowe, a polityczne, okazała się jednak o wiele większa niż przypuszczaliśmy, co pokazał wynik Pawła Kukiza.

K.T.: A czy prezydent Bronisław Komorowski, panie przewodniczący, trochę nie pospieszył się z tą swoją zapowiedzią referendum w sprawie między innymi tak zwanych JOW–ów, czyli jednomandatowych okręgów wyborczych, a także zmiany finansowania partii i systemu podatkowego? To pana zdaniem był taki dobry pierwszy strzał po przegranej I turze?

R.G.: To było bardzo dobre wyjście od razu w pierwszy dzień II tury od samego rana z inicjatywą polityczną. Uważam, że to było w pewnym sensie nadanie...

K.T.: Ale pytanie: czy to dobra inicjatywa?

R.G.: ...nadanie tempa. To dobra inicjatywa, dlatego że to jest kwestia po pierwsze pytania o ewentualne zmiany ustrojowe w Polsce i to jest istotne, z drugiej strony zarówno ten punkt o finansowaniu partii, jak i kwestia JOW–ów, to są punkty, które Platforma sformułowała w 2001 roku, więc był to też powrót do naszych korzeni, tak?

K.T.: No właśnie, ale łatwo policzyć, przez ile lat tego nie udało się Platformie zrealizować. I teraz nagle powrót w kampanii wyborczej.

R.G.: No, 80%, jeśli chodzi o kwestię JOW–ów zrealizowaliśmy, bo w większości poziomu wyborów samorządowych i w wyborach do Senatu wprowadziliśmy to, co można było wprowadzić bez zmiany tego jednego słowa w Konstytucji „proporcjonalne”, bo tam jeśli chodzi o wybory do Sejmu...

K.T.: Ale teraz też może być problem ze zmianą Konstytucji.

R.G.: Liczę na...

K.T.: Bo nawet wasz koalicjant nie jest zadowolony i nie poprze tych JOW–ów.

R.G.: Liczę na taką zmianę w naszym działaniu i na taką skuteczność, jeśli chodzi o Platformę Obywatelską, i na tak dobry wynik, mam nadzieję, jesienią, że będziemy mogli to zrobić.

K.T.: Jest też w tej propozycji referendum czy ma być pytanie o to, czy chcemy, aby wprowadzona była taka zasada interpretacji wątpliwości prawnych na korzyść podatnika. Jest też taka ustawa, taki prezydencki projekt w Sejmie, do tej pory blokowany tak naprawdę przez Ministerstwo Finansów, teraz jest podobno zielone światło. Kiedy pana zdaniem ta ustawa może zostać przyjęta? To będzie szybka ścieżka, czy nie? Bo może nie będzie potrzebne takie pytanie w referendum.

R.G.: Oczywiście, że tutaj, jeśli nam się uda przeprowadzić to w najbliższych tygodniach, myślę, że do końca czerwca powinniśmy się uporać z tym,bo trzeba też pamiętać jeszcze o Senacie, to wtedy, oczywiście, to pytanie może już nie być aktualne, jeśli chodzi o referendum, ale to też zależy od ostatecznego sformułowania tego pytania i od decyzji przyszłego prezydenta, prawda? No więc w tej sprawie ja się cieszę, że tutaj szybciej pracujemy w tej chwili nad ordynacją podatkową, bo ona jest bardzo potrzebna i zmiany, które są w niej, potrzebne, także przyspieszyły prace nad tą dużą zmianą tej ordynacji. Toteż bardzo się cieszę, bo to są konkretne działania. My zresztą na przykład złożyliśmy teraz uchwałę o likwidacji bankowego tytułu egzekucyjnego, więc my wprowadzamy zmiany, a Andrzej Duda raczej opowiada o dziesiątkach rzeczy, które zmieni, liczonych w miliardy złotych i trochę mi przypomina sytuację tą z wyborów do Europarlamentu, kiedy Andrzej Duda klękał przed cudotwórczynią i stygmatyczką, żeby go pobłogosławiła, żeby się mu udało. Otóż...

K.T.: No tak, teraz to straszenie PiS-em właśnie...

R.G.: ...te miliardy żadna cudotwórczyni mu niestety nie przyniesie.

K.T.: To straszenie PiS-em, panie przewodniczący, i ten nacisk na dwie wizje Polski może przynieść wygraną prezydentowi?

R.G.: Myślę, że warto jest pamiętać o tym, w jaki sposób zarządzano Polską w latach 2005–2007, warto przypomnieć sobie, że Andrzej Duda był zastępcą Zbigniewa Ziobry w czasach, kiedy niezwykle źle oceniano sposób działania PiS-u i zarządzania służbami i że między innymi za ten styl sprawowania urzędu w czasach, kiedy Andrzej Duda był zastępcą pana Ziobry, dzisiaj prawdopodobnie Sejm będzie kierował wniosek do Trybunału Stanu przeciwko Zbigniewowi Ziobrze.

K.T.: Prawdopodobnie. I jeszcze, panie przewodniczący...

R.G.: Tak jest.

K.T.: ...chciałam zapytać na koniec o to nagranie, które, można powiedzieć, w końcu jest, bo krążyła taka informacja, że jest nagranie rozmowy szefa CBA z byłą wicepremier Elżbietą Bieńkowską, w której miało padać, a przynajmniej tak mówią dziennikarze Do rzeczy, którzy opublikowali to nagranie, że to były minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz miał polecić podpalenie budki przy rosyjskiej ambasadzie podczas Marszu Niepodległości w zeszłym roku. Co z tym zrobić, panie przewodniczący?

R.G.: Wyjaśnić.

K.T.: Specjalnie posiedzenie Sejmu, jak chce PiS?

R.G.: Nie, oczywiście, że nie. Zwoływanie w takiej sprawie specjalnego posiedzenia Sejmu jest po prostu kompletnym niezrozumieniem roli Sejmu. Sejm jest...

K.T.: To kto powinien wyjaśnić?

R.G.: ...izbą ustawodawczą, o tym PiS ciągle zapomina i ciągle próbuje zamienić Sejm w taką młockarnię polityczną, gdzie się cepami okładają niezrównoważeni przedstawiciele różnych ugrupowań. Otóż nie, Sejm jest izbą ustawodawczą, natomiast jeśli chodzi o tę kwestię,oczywiście, trzeba ją wyjaśnić, natomiast mamy tu bardzo...

K.T.: Ale kto powinien to zrobić, panie przewodniczący?

R.G.: ...jakby zdecydowane zaprzeczenia zarówno pana Wojtunika, jak i CBA jako instytucji, w tej kwestii i staram się tutaj wierzyć w tego rodzaju zapewnienia, tym bardziej że znam już...

K.T.: Ale kto powinien wyjaśnić tę sprawę?

R.G.: ...manipulacje... To są odpowiednie organa, przecież jeśli chodzi o kwestię tak zwanych taśm, prokuratura prowadzi postępowanie, więc rozumiem, że w ramach tego także i tę taśmę i jej jakby i źródła, i przyczyny powstania, i konsekwencje także prokuratura bada.

K.T.: A nie powinna pracować trochę szybciej?

R.G.: No, to już jest pytanie do prokuratury jako takiej. Jest instytucją niezależną, dzięki temu nie musi ulegać naciskom polityków, ale to nie znaczy, że powinna pracować wolniej, wręcz przeciwnie – powinna pracować szybciej i sprawniej.

K.T.: Dziękuję. Ja dziękuję.

Daniel Wydrych: Pytaliśmy pana posła o plany życiowe ze szkoły średniej, czy się spełniły, czy się nie spełniły. I tak się zastanawiam, czy nie lepiej czułby się pan na scenie z tą gitarą niż na sejmowej mównicy?

R.G.: No, może bym się czuł lepiej, gdyby mi się udało ją dobrze opanować. Niestety, ja w ramach tych tak zwanych trzystu tysięcy gitar, które w latach 60. było kupionych, o której śpiewano, nie do końca opanowałem wszystkie chwyty, tak że dobrze, te marzenia (...)

D.W.: Ale w polityce wszystkie chwyty...

K.T.: Dozwolone.

R.G.: ...natomiast starałem się przede wszystkim zostać poetą. Gitara to była tylko jakimś do tego dodatkiem i artefaktem, że tak powiem, natomiast z poezją też bywa różnie, ale czasami nocą udaje mi się coś naskrobać.

K.T.: Nie tylko o polityce o poranku, naszym gościem był Rafał Grupiński, przewodniczący klubu parlamentarnego Platformy. Jeszcze raz dziękujemy.

R.G.: Dziękuję bardzo.

Źródło: Program Pierwszy Polskiego Radia

 


© 2010 - 2012 Rafał Grupiński

Realizacja: Trawka Studio