Facebook Flickr YouTube Sejmometr

Obchody dnia Solidarności i Wolności

Dodano: 02 września 2015

Idąc w poniedziałek z kościoła oo. dominikanów w bardzo skromnym w tym roku (i to pomimo wyborów), lecz jak zawsze uroczystym przemarszu z okazji 35. rocznicy Solidarności, wspominaliśmy w rozmowie z obecnym jej przewodniczącym Jarkiem Lange tamte, odległe już czasy. Przy okazji pomyślałem, że może warto bym odsłonił nieco swoje zapiski z dawnych lat, które przechowuję, a w których starałem się oddawać klimat ówczesnych dni. Wybrałem więc z okazji obecnej rocznicy Sierpnia, fragmenty dotyczące porwania i zamordowania księdza Jerzego Popiełuszki. Niczego w ówczesnym emocjonalnym stylu pisania nie zmieniłem, osoby zapisywałem, ze względu na możliwą rewizję pod różnymi imionami, które po 1989 roku rozszyfrowałem... Być może kiedyś przyjdzie czas na dalsze fragmenty...

 

xxx

      Wszyscy, mniej lub bardziej, żyjemy sprawą zbrodniczego porwania ks. Popiełuszki. Nie ma spotkania, na którym nie poruszylibyśmy tego smutnego zdarzenia. Wszelkie myślenie staje bezradne wobec tak bezprzykładnego postępowania tych, którzy karmią się nienawiścią. Sam z niepokojem odnotowałem porwania toruńskie z lutego i marca tego roku. Porwano wówczas Gerarda Zakrzewskiego, Piotra Hryniewicza oraz Antoniego Mężydło i jego dziewczynę, Zofię Jastrzębską. Wszyscy byli przesłuchiwani w typowy, eSBe-cki, profesjonalny sposób, torturowani psychiczne i fizyczne. Antoniego M. bito pałkami po piętach, polewano wodą, leżącego "przykrywano" stołem, po którym skakali "młodzi gniewni", przykładano mu żyletkę do tętnicy szyjnej markując próbę zabójstwa i grożąc nim. Jego narzeczoną przykuto w tym samym czasie do drzewa kajdankami (tak, że obejmowała pień) i pozostawiono na wiele godzin w lesie. Antoni M. został wyrzucony na śmietnik koło Brodnicy po dwóch dniach, oblany alkoholem (próbowano go bezskutecznie upić siłą wlewając alkohol do gardła) z ulotką w torbie podpisaną OAS. Organizacja Anty Solidarność. Jakiś inteligencik na usługach SB posłużył się w tej ulotce cytatem z Apokalipsy św. Jana o bestii, ulotka zaś, nazywając Solidarność bestią głosiła, iż z powodu nieudolności władz, OAS, w imieniu zatroskanych obywateli postanowiła skończyć z anarchią, bezprawiem, itp., i rozprawić się z solidarnościową bestią. To koszmar, ale niezwykle rzeczywisty. Przypominam sobie jeszcze sprawę zamordowania Piotra Bartoszcze. Wszystko to zdarzyło się w trójkącie: Bydgoszcz - Inowrocław - Toruń. Myślę, że nieprzypadkowo na miejsce pierwszej próby sił w roku 1981 wybrano Bydgoszcz. Wszystko to wskazuje na działalność pewnej grupy arcysowieckiej ze szczytów PZPR i rządu, która ma silne oparcie w tej właśnie dzielnicy kraju (chodzi oczywiście o władzę i aparat przemocy) i próbuje tam, gdzie ma dobre zaplecze, swoich sił. Wielu z naszych znajomych, gdy rozmawiamy o sprawie porwania, odkrywa swe podejrzenia, że ksiądz Popiełuszko zapewne został już zamordowany. Trzy osoby, w tym jeden funkcjonariusz MSW zostały aresztowane. Ujawniono to wczoraj rano. A więc śledztwo potoczyło się dość szybko, zatrzymane są osoby bezpośrednio zamieszane w porwanie (informacja o odnalezionych śladach) lecz, jeżeli przyjąć, że zostali rzeczywiście zatrzymani właściwi sprawcy, to dlaczego ciągle nic nie wiadomo o samym porwanym?

Zresztą, czy zostaną ukarani właściwi sprawcy tego zbrodniczego czynu - mocodawcy? Czy poniesie odpowiedzialność niejaki Kiszczak, którego podwładni dopuścili się tego czynu? Czy będą pociągnięci do odpowiedzialności karnej ci, którzy prowadzili "kampanię oszczerstw i ataków" przeciwko temu niezwykłemu kaznodziei? I wreszcie, czy możliwe byłoby to porwanie, czy odważono by się na tak zuchwały czyn, gdyby prymas Glemp nie dystansował się tak oficjalnie wobec swych najlepszych wikariuszy, gdyby nie ukarał ks. Nowaka z Ursusa za postawę patriotyczną, gdyby wziął w obronę księdza Popiełuszkę wtedy, gdy wytoczono przeciwko niemu śledztwo? To sprawa sumienia Prymasa, ale ja sam takie pytania ciągle sobie zadaję, i wiem, że wielu ludzi myśli podobnie, wielu, być może, poznańskich, młodych księży. Wspominając sprawę Grzegorza Przemyka, nie można mieć wielkich nadziei na pełne wyjaśnienie tej nowej, pojawią się wykrętne oświadczenia, śledztwo będzie wydłużać się w nieskończoność, aż do wyciszenia emocji. Wszystko to, co kojarzy się z panującą w kraju atmosferą bezprawia, wprowadza mnie w stan wewnętrznego zdenerwowania, wolę tego dłużej nie opisywać. Jak na razie, wszyscy tego bezprawia po prostu doświadczamy, a opiszą to zapewne następcy, niezwykły i smutny w swej wymowie materiał dla przyszłych historyków. Myślę, o czymś innym teraz. O samotności ks. Popiełuszki tam, wśród nienawidzących go porywaczy. Antoniemu nie pozwalali OAS-owcy załatwić potrzeb fizjologicznych, skazując go na męczarnie psychiczne, chcąc go upodlić. Podłość tego rodzaju jest świadectwem barbarzyństwa, tortura tak prosta – niezwykłym okrucieństwem. Osamotnienie ks. Popiełuszki i bezradność nas wszystkich. Za dwa, trzy dni, mam nadzieję, wszystko się wyjaśni, ale czy pozostanie przy życiu tak niewygodny świadek?

 

27 września 84

    Ciekawa dyskusja w 35 numerze "Aneksu" pomiędzy A. Walickim a W. Kuczyńskim, J.J. Lipskim i K. Pomianem. Walicki zdaje się niewiele rozumieć z polskiej rzeczywistości, jego dobre intencje brukują piekło polskiego komunizmu. Zgadzam się natomiast z tym, że większość w opozycji myśli bardzo podobnie, brak w niej zróżnicowania i tolerancji dla bardziej realistycznych poglądów.

30 września 84

    Stało się. Jednak się stało. To, w co nie chcieliśmy wierzyć, gdyż rozważając przypuszczenia, że ks. Popiełuszko prawdopodobnie już nie żyje, wszyscy (nasi przyjaciele i my) żywiliśmy, sądzę, jeszcze na dnie serca nadzieję, mówiliśmy w myślach: może jednak... W sobotę szef SB Kiszczak ujawnił, że winni są trzej funkcjonariusze MSW, podał ich nazwiska (przypuszczalnie służbowe?) i dodał, że główny sprawca przyznał się do popełnionego własnoręcznie zabójstwa. Jednocześnie opiewał czystość i praworządność swoich służb, groził i ostrzegał przed "wykorzystywaniem" tego wydarzenia przez opozycję, przypominając sprawę ks. Zycha sugerował, że oto mamy remis (!) w stratach. Wyjątkowo obrzydliwe wystąpienie. Wystąpienie, które podłamało nadzieję, które wywołało oburzenie i sprzeciw (Kiszczak winien przecież zasiąść na ławie oskarżonych!), które, mam nadzieję, rozwiało wątpliwości "środka" zwanego "milczącą większością" w sprawie, kto jest winien. Dyskutując na spotkaniu tego samego dnia z Jackie', Bodkiem, Maćkiem, Marysią (tzn. Jackiem Kubiakiem, Włodkiem Filipkiem, Maciejem Frankiewiczem i Marysią Blimel - Radio "S". dopis. 1992) zastanawialiśmy się nad tym, czy "władze" ogłoszą publicznie o odnalezieniu ciała, większość skłaniała się do myśli o możliwym ukryciu tego faktu, dla osłony oskarżonych (przed najgorszym wymiarem kary) i ich mocodawców. Ucieczka Chrostowskiego, któremu nota bene SB spaliło pierwszego września mieszkanie, spowodowała jednak zbyt wielki wyłom w planie, ujawniono sprawców i dziś właśnie, po południu, wyłowiono ciało ks. Popiełuszki z wód zbiornika włocławskiego. Świat, w którym niechciana ideologia nie może opanować i opisać praw rzeczywistości, świat ów podlega jej destrukcyjnym wysiłkom przeprowadzenia zmian; zastosować istniejące do wyobrażonego - oto zadanie tych, którzy nie chcą widzieć swoich błędów i nieludzkości idei. Najbardziej przerażający słudzy tej ideologii to ci, którzy utwierdzają się w mniemaniu, że to czemu służą jest najdoskonalszym wcieleniem oczekiwanego, wreszcie najwłaściwszego i prawdziwego porządku życia, ładu społecznego. Każda niezgoda, protest, wyłamanie się z idealnych przecież struktur i form życia społecznego konstruowanego z poświeceniem przez władzę budzi naturalny odruch niechęci i złości u wiernego sługi. Chce on uprzedzić gniew władcy, nie chce dopuścić do jego zdenerwowania, do tego aby miał się on zajmować tak przyziemnymi sprawami. Biegnie aby zapobiec, zatrzymać, opanować. Gdy jego wysiłki są niedostrzegane, bądź jeżeli on sam dostrzeże, że władze są o wiele mniej gorliwe od niego, budzi się w nim nowe uczucie - zniechęcenia, wstrętu i zarazem, poczucie własnej wyższości, precyzyjniejszej dogmatyczności i jak to "oni" mówią: pryncypialności. Ktoś w aparacie władzy staje się nienawistny ("to on jest miękki, niezdecydowany, przekupny!"), ktoś staje się bliższy, zaciekawia, pociąga, jest na swoim miejscu, zamknięty i ważny - jemu oferuje się usługi. Ruch rozkręconej maszyny, w części małej ale znaczącej, wynosi się ponad jej krawędzie; system mafijny nie dostrzega samodzielnej komórki o identycznym charakterze, która istnieje tuż obok, wszystko dzieje się przecież według jej wskazań i zasad postępowania, nowa komórka, a z czasem jej system, nie cierpi na nadmiar elastyczności tak jak komórki Matki. To, oczywiście tylko jeden z mechanizmów zbrodni. Większość przestępstw dzieje się w biały dzień i na naszych oczach według oficjalnych zarządzeń. Matka bynajmniej nie próżnuje.

 

 


© 2010 - 2012 Rafał Grupiński

Realizacja: Trawka Studio