Facebook Flickr YouTube Sejmometr

Nie cała reforma od razu.

Dodano: 09 marca 2012

Foto

Coraz częściej mamy w Polsce do czynienia z sytuacją, w której pracownicy protestują przeciwko decyzjom o odsyłaniu ich na emeryturę.

Przygotowany w zeszłej kadencji przez zespół doradców premiera raport „Polska 2030" prognozuje m.in. kryzys demograficzny. Raport ukazuje bardzo ważny dylemat rozwojowy stojący przed Polską, którego rozstrzygnięcie będzie miało kluczowe znaczenie dla przyszłości naszego kraju. Kryzys demograficzny puka do naszych drzwi. Od 20 lat odnotowujemy znaczny spadek liczby urodzeń, co w niedalekiej perspektywie będzie prowadziło do znacznego zmniejszenia liczby „rąk do pracy", czyli w następstwie do kryzysu na rynku pracy. Obecnie na jednego emeryta przypada prawie pięć osób pracujących. Za niespełna trzydzieści lat będzie to już tylko 2,5 pracującego. Zaniechanie reformy oznacza w przyszłości albo o połowę niższe emerytury, albo dwukrotnie wyższe składki. Młode pokolenie nie wytrzyma takiego obciążenia i dlatego podwyższenie wieku emerytalnego jest nieuniknione. W 2009 roku w raporcie „Polska 2030" zapisano, że w perspektywie najbliższych lat stopniowemu wydłużeniu powinien ulec wiek emerytalny. Co więcej, nawet gdyby udało nam się dziś osiągnąć wzrost urodzeń porównywalny do powojennego wyżu demograficznego, to i tak nie nadrobilibyśmy luki, która powstała w ostatnich latach. I choć dziś częściej mówimy o braku pracy, niż braku rąk do pracy, to jeśli nic nie zrobimy, to niedługo nie będzie miał kto pracować na świadczenia przyszłych emerytów. Tę trudną decyzję musimy podjąć jak najszybciej, aby za kilkadziesiąt lat, kiedy będzie brakowało rąk do pracy, Polacy mieli zagwarantowane bezpieczeństwo finansowe i aby nasze finanse publiczne były zdrowe.

Problem nie jest jednak taki jednoznaczny, jak niektórzy próbują go malować, powołując się w swoich wypowiedziach na bliżej nieokreślone analizy. Nie jest tak, że ludzie w Polsce nie chcą pracować do 67. roku życia. Dzisiaj w coraz większej grupie ludzi dostrzec można zwiększającą się potrzebę aktywności zawodowej po 60. czy 65. roku życia. Wynika to nie tylko z coraz lepszej kondycji zdrowotnej tych osób, co po prostu z tego, że ludzie ci nie chcą bezczynnie przesiadywać w domu. Chcą za to czuć się potrzebnymi i chcą angażować się wciąż w życie wspólnoty. Coraz częściej mamy do czynienia z sytuacją, w której pracownicy protestują przeciwko decyzjom o odsyłaniu ich na emeryturę, gdyż czują, że mają jeszcze siły, by wciąż robić coś ważnego i pożytecznego.

Jednak te konieczne do przeprowadzenia  reformy trzeba rozłożyć na bardzo długi okres. To nie może być gwałtowna zmiana, gdyż dzisiejsza sytuacja demograficzna takiej rewolucji nie wymaga. Zmiany dziś przygotowywane będą w istocie obejmować dopiero kolejne pokolenie, które prawdopodobnie będzie cieszyło się lepszym zdrowiem niż my obecnie oraz będzie miało dużo więcej możliwości zawodowych niż jest dostępnych teraz. Propozycja rządu mówi o blisko trzydziestoletnim okresie dochodzenia do końcowego kształtu proponowanego wieku emerytalnego. Oznacza to, że mamy jeszcze czas, by ustalić kolejne kroki, potrzebne do kompleksowego rozwiązania problemu. Już w tej kadencji na pewno uda nam się wypracować wiele rozwiązań pośrednich, ale nie wszystkie decyzje muszą zostać podjęte od razu.

Podobne reformy przeprowadzane są w całej Europie, a Polska jest jednym z ostatnich krajów, w którym wiek emerytalny nie został jeszcze podniesiony. Platforma Obywatelska nie zamierza rozwiązywać wyłącznie kwestii wieku emerytalnego. Patrzymy szerzej i kompleksowo. Dlatego stworzymy mechanizmy ułatwiające mobilność najstarszych pracowników, czyli np. zmianę ze stanowiska bardzo uciążliwego z punktu widzenia fizycznego czy psychofizycznego, na stanowisko mniej wyczerpujące. Chodzi o to, żeby porozumieć się z przedstawicielami pracodawców, aby możliwości takiej zmiany pojawiły się także w ramach jednego zakładu pracy, bo przecież ludzie bardzo często przywiązują się do swojej firmy.

Ważne też, aby z reformą wieku emerytalnego wiązały się również potrzebne działania prorodzinne, bo przecież kwestie emerytalne ściśle wiążą się z demografią.

Dzisiaj potrzebne działania, to nie - jak proponowało w swej pierwotnej koncepcji PSL - możliwość wcześniejszego przechodzenia na emeryturę dla kobiet, które urodziły wiele dzieci. To rozwiązanie dyskryminowałoby kobiety, które dzieci nie mają, lub - co gorsza - z różnych przyczyn nie mogą ich posiadać. Po drugie, wcześniejszy koniec pracy wiąże się z niższym świadczeniem emerytalnym. Niedawno Instytut Badań Strukturalnych obliczył, że praca tylko o dwa lata dłużej oznacza wzrost świadczeń aż o 20%. Z wyliczeń jednoznacznie wynika, że każdy dodatkowy rok pracy podnosi wysokość świadczeń. Propozycje prorodzinne nie powinny powodować obniżania emerytury. Natomiast warto pomyśleć o ułatwianiu kobietom dostępu do pracy podczas wychowywania dzieci. Takie działania prowadziłyby do podwyższenia wysokości ich emerytur, gdyż jak wiadomo, na urlopie wychowawczym składka liczona jest od minimalnego wynagrodzenia. Jednocześnie można by rozważyć wprowadzenie subwencji do przedszkoli i w pierwszym okresie mogłaby ona wynosić na przykład 20%, a w miarę poprawy finansów państwa być stopniowo podnoszona, bo to dawałoby większe szanse kobietom na godzenie wychowania z pracą i z czasem wyższą emeryturę. Są też inne pomysły, bo w tej kwestii przesądzone jest tylko to, że musimy podwyższyć wiek emerytalny. Jak szczegółowo a zarazem kompleksowo niwelować w przyszłości kryzys demograficzny jest dzisiaj kwestią otwartą.

Na pewno wciąż warto nad reformą emerytalną dyskutować. Nie jesteśmy w tych sprawach ortodoksyjni, wręcz przeciwnie, jesteśmy bardzo otwarci. Przyglądamy się propozycjom wszystkich środowisk. Świadczy o tym m.in. fakt, że nie złożyliśmy wniosku o odrzucenie w pierwszym czytaniu propozycji wysuniętej przez OPZZ, choć jest ona sprzeczna z naszą koncepcją. Przedstawione przez związki propozycje, kładące nacisk na staż pracy (35 lat dla kobiet, 40 lat dla mężczyzn), miałyby sens wyłącznie w ramach zawodów związanych z ciężkim wysiłkiem fizycznym. Natomiast generalnie pomysły te skutkowałyby często przechodzeniem na emeryturę znacznie wcześniej niż przechodzi się dzisiaj. Nie zmienia to faktu, że pomysły OPZZ i SLD wydają się na razie jedynymi wyrazistymi kontrpropozycjami.

Tekst  opublikowany został w dzienniku Rzeczpospolita, 6 marca br.

Foto: rp.pl


© 2010 - 2012 Rafał Grupiński

Realizacja: Trawka Studio