Facebook Flickr YouTube Sejmometr

Politycy muszą uważać na to, co mówią o prawie

Dodano: 21 września 2012

Foto

Na pewno minister sprawiedliwości w każdej sytuacji, niezależnie od tego, jak głębokie uzasadnienie mają jego krytyczne poglądy o pewnych zjawiskach w sądownictwie, powinien te słowa ważyć. I powinien starać się zachowywać absolutnie w tych kwestiach tak, aby nie można mu było stawiać zarzutu, że próbuje w jakimkolwiek stopniu naginać przepisy, czy źle je interpretować - komentowałem wypowiedź ministra Gowina (przyp. minister żądając przekazania z sądu akt dot. afery Amber Gold stwierdził, że "ma w nosie literę przepisów, ważny jest ich duch”).

 

Nawiązując do słów ministra, uważam, że nie zawsze można stawiać na ducha, bo duch bywa mdły. Natomiast pamiętając o tym, że intencje ministra były, jak rozumiem, jak najlepsze, nie należy też wyciągać zbyt daleko idących czy surowych wniosków - zastrzegłem. Oczywistym jest, że prawnicy różnią się tu, co do kwestii naruszenia bądź nienaruszenia pewnych przepisów. I to pewnie powinno podlegać jakiemuś ostatecznemu wyjaśnieniu, czy interpretacji – podkreśliłem.

 

Zjawiska, których pewnego rodzaju emanacją stało się zachowanie sędziego Milewskiego, w sądownictwie występują, szczególnie jeśli chodzi o lokalne środowiska i powiązania z lokalną władzą, więc tu ten krytycyzm ministra Gowina należy rozumieć - stwierdziłem.

 

Pytany o to czy taka wypowiedź to powód do dymisji ministra sprawiedliwości, o czym mówią już niektóre środowiska opozycyjne, odparłem, że nie jesteśmy jako posłowie od tego, by w tej kwestii akurat wypowiadać zdecydowane sądy. Oczywiście opozycja może mówić, co uważa, natomiast w tej kwestii zawsze zdanie decydujące należy do przełożonego pana ministra, czyli do prezesa Rady Ministrów – podsumowałem.

 

Źródło, fot. : PAP, klub.platforma.org


© 2010 - 2012 Rafał Grupiński

Realizacja: Trawka Studio