Facebook Flickr YouTube Sejmometr

Gliński jest bardzo podobny do Kaczyńskiego

Dodano: 03 października 2012

Foto

Uważam, że to, co przedstawi pan premier w swoim wystąpieniu, co nastąpi na najbliższym posiedzeniu, to właśnie będzie ważnym wydarzeniem w życiu politycznym, a nie kolejni kandydaci – mówiłem w dzisiaj (3.10.) w radiu TOK FM. Obecnie ważniejszym zdaniem jest przygotowywanie projektów, które będą w stanie powstrzymywać drugą falę kryzysu, która jest groźna - dodałem [WIDEO].

 

Pytany przez Jana Wróbla o strategię wobec Glińskiego: czy bardziej podśmiewać się z niego, czy przemilczeć, odparłem, że w tej sprawie nawet nie potrzeba strategii opracowywać. W tej sytuacji trzeba się podśmiewać, choć nie z pana profesora Glińskiego. Raczej z pomysłu Jarosława Kaczyńskiego na wprowadzenie premiera technicznego, ot, tak, dla zrobienia zawirowania w życiu publicznym, że niby coś się robi i ma pomysły na Polskę. Ale to pseudoaktywność i to ona może być przedmiotem żartów – oceniłem. Przy tej okazji, prezesowi Kaczyńskiemu należy zwrócić uwagę, że nie ma takiego zjawiska, jak "premier pozaparlamentarny "- podkreśliłem.

 

Poglądy prof. Glińskiego, w mojej ocenie, są one podobne do Kaczyńskiego. Czytałem jego wypowiedzi. Bardzo zaniepokoiła mnie wersja Polski, w którym elity po 1989 roku zdradziły naród, politycy lewicy są przypisywani tej części zdegenerowanej polityki, która nie docenia, że krzyż jest najważniejszy symbolem cywilizacji. Kiedy się głębiej wczyta, to sposób myślenia niezwykle podobny do wizji Jarosława Kaczyńskiego – stwierdziłem.

 

W trakcie rozmowy, Jan Wróbel przytoczył wypowiedź prof. Andrzeja Rycharda, który mówił, że takie wejście naukowca w politykę jest "trudno odwracalne". - To tak już jest, że jak ktoś wejdzie do polityki, zupełnie traci na prestiżu? - pytał redaktor Wróbel.

Myślę, że jednak trudniej odwracalne jest w przypadku zawodu dziennikarza. W przypadku naukowca nie powinno być z tym problemu - odpowiedziałem. Jeśli chodzi o kłopot z prestiżem polityków, moim zdaniem, wynika to jeszcze z czasów PRL-u. Ale nie jest tak, że tylko "wszystko przez komunę" - dopowiedziałem.

Bardzo trudno było odbudować prestiż działania politycznego w latach 90., bo mieliśmy dziesiątki partyjek, które się zawzięcie kłóciły. A kiedy scena polityczna się uporządkowała po roku 2000, w zasadzie zostały cztery duże partie, to się okazało, że bracia Kaczyńscy wprowadzili bardzo ostry podział na prawdziwych i nieprawdziwych patriotów - konkludowałem.  

 

Źródło, fot.: tokfm.pl, klub.platforma.org


© 2010 - 2012 Rafał Grupiński

Realizacja: Trawka Studio