Facebook Flickr YouTube Sejmometr

Kaczyński złamał konstytucję

Dodano: 23 listopada 2012

Foto

W tak poważnej kwestii, nie można mówić o dogodnym czasie, bo go nie ma, ale po przeanalizowaniu prac komisji śledczych, musieliśmy wypełnić swoje zobowiązanie – wyjaśniałem, w rozmowie z Wprost.pl, fakt złożenia wniosków o postawienie przed Trybunałem Stanu byłego premiera Jarosława Kaczyńskiego i jego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro.

 

Izabela Smolińska: PO złożyło właśnie wniosek o postawienie Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobro przed Trybunałem Stanu. Po co  to Platformie właśnie w tym momencie?

Rafał Grupiński: Nie wybieraliśmy żadnego momentu. Złożyliśmy wniosek w chwili, kiedy był gotowy, czyli na początku tego tygodnia. Wcześniej był przygotowywany. Zbieraliśmy podpisy – także wśród posłów klubów opozycyjnych, a kiedy był wystarczająco skonsultowany, złożyliśmy go.

 

Ale o tym, że wniosek jest gotowy mówił pan już wcześniej, 17 listopada na antenie RMF FM. Powiedział pan wtedy dokładnie, że PO złoży go w dogodnym momencie.

I tak jak zapowiadałem, został złożony.

Czyli to dla PO najbardziej dogodny moment? Dlaczego?

W tak poważnej kwestii, nie można mówić o dogodnym czasie, bo nigdy go nie ma. Natomiast po przeanalizowaniu prac obu komisji śledczych, które ustanowił Sejm, musieliśmy wypełnić swoje zobowiązanie.

A ilu posłów podpisało wniosek? Wymagana grupa 115, czy więcej?

To było ok. 150 posłów z trzech klubów: PO, SLD i Ruchu Palikota, przynajmniej z tego, co wiem.

Jakie będą dalsze losy wniosku? Co będzie się teraz działo?

Wnioski zostaną skierowane najpierw do opinii, potem do komisji odpowiedzialności konstytucyjnej, która będzie musiała zbadać ich zasadność. Po zbadaniu sprawy, przesłuchaniu osób, które są tam wymieniane oraz świadków, komisja przedłoży wnioski swojego postępowania Sejmowi, jako całości.

Ile to mniej więcej potrwa?

Trudno mi dzisiaj na to odpowiadać. To już pytanie skierowane bardziej do posłów komisji odpowiedzialności konstytucyjnej.

PO Jarosławowi Kaczyńskiemu i Zbigniewowi Ziobro zarzuca w sumie trzy kwestie: naruszenie konstytucji, ustawy o Radzie Ministrów i ustawy o działaniach administracji rządowej. Sądzi pan, że da się obronić wszystkie tez zarzuty? Przejdą dalej i trafią przed Trybunał Stanu?

Analizowaliśmy wszystkie. Natomiast we wniosku nie są opisane wszystkie literalnie, bo uzasadnienie nie mogło obejmować części tajnej. Ale są to dobrze przeanalizowane i skonsultowane z prawnikami wnioski i są nie do podważenia.

 

Oba?

Oba. Dotyczą różnych kwestii. W przypadku premiera Kaczyńskiego chodzi o zarzut złamania konstytucji.  W przypadku ministra Ziobro o korzystanie z nieuzasadnionego prawnie rozporządzenia przez ministra sprawiedliwości i nadzorowanie służb, które mu bezpośrednio nie podlegały. To jest nadużycie władzy.

 

Czy uważa pan, że rzeczywiście Ziobro był w rządzie Kaczyńskiego "nadministrem"? Miał uprawnienia pozwalające mu rządzić innymi ministrami i służbami, które mu bezpośrednio nie podlegały?

Tak wynika z treści dwóch rozporządzeń: zarządzenia nr 138 z 2006 roku i rozporządzenia nr 40 z 2007 roku, które wydał Jarosław Kaczyński.

Sprawa była już badana przez sejmową komisję posła Czumy. Wówczas ta komisja nie dopatrzyła się nacisków.

Złożyliśmy poprawki do tych wniosków. Nie pamiętam ile dokładnie ich było, bo sprawa z poprzedniej kadencji.  Można to sprawdzić w dokumentacji sejmowej Wskazywaliśmy na to, że mieliśmy do czynienia zarówno z naciskami jak i nadużywaniem władzy.

 

Źródło, fot. wprost24.pl, klub.platforma.org


© 2010 - 2012 Rafał Grupiński

Realizacja: Trawka Studio