Facebook Flickr YouTube Sejmometr

PO nie rozpadnie się z powodu związków partnerskich

Dodano: 23 lutego 2013

Foto

Zdecydowany i mocny głos Donalda Tuska ostrzega przed rozbijaniem jedności Platformy. Szef rządu uważa, że jest czas dyskusji, ale później przychodzi czas decyzji, które się podejmuje. W partiach jest tak, że to mniejszość dostosowuje się do większości, a nie na odwrót. Jedność jest tu bardzo istotna, a nie używanie światopoglądu, aby instytucjonalizować frakcję, jak to nazwał premier - powiedziałem w rozmowie z Super Expressem.

 

„Super Express”: - Premier Donald Tusk zapowiadał duże zmiany w rządzie, jednak rewolucji nie było. Bartłomiej Sienkiewicz zastąpi Jacka Cichockiego w MSW, ten z kolei będzie szefował Kancelarii Premiera. Skąd ta wymiana szefa MSW na prawnuka Henryka Sienkiewicza?

 

Rafał Grupiński: - To była decyzja wynikająca z potrzeby współpracy w Kancelarii Premiera z Jackiem Cichockim, jako jednym z najbardziej zaufanych ministrów. Jacek Cichocki taką rolę pełnił już przez kilka lat jako koordynator służb specjalnych w KPRM. Donald Tusk bardzo cenił tę współpracę i teraz to była naturalna decyzja pana premiera.

 

Dlaczego Donald Tusk nie wymienił Cichockiego na choćby Marka Biernackiego, doświadczonego polityka, kiedyś szefa MSWiA, doskonale znającego służby, tylko wybrał osobę spoza polityki, czyli Bartłomieja Sienkiewicza. Premier kalkulował, że być może łatwiej będzie rządzić taką osobą?

 

Myślę, że decyzja premiera Tuska wynikała z potrzeby ciągłości charakteru zarządzania MSW. Bartłomiej Sienkiewicz i Jacek Cichocki blisko współpracowali ze sobą już wcześniej, wywodzą się z tej samej szkoły myślowej. Sienkiewicz w MSW daje szefowi rządu pewność kontynuacji i ten sam kierunek zmian, jaki zapoczątkował Cichocki. Premier miał zawsze dobry kontakt z Bartłomiejem Sienkiewiczem. Jest on na pewno silną osobowością. Z kolei Marek Biernacki jest osobą doskonale znającą resort i służby, ale musimy uszanować decyzję premiera w tej sprawie.

 

Mówiło się też, że minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska zostanie wicepremierem, co zapewne ociepliłoby wizerunek rządu. Tymczasem został nim chłodny szef resortu finansów Jacek Rostowski. Czy taka nominacja oznacza, że premier dostrzegł w końcu kryzys gospodarczy w Polsce?

 

Sądzę, że nominacja Jacka Rostowskiego na wicepremiera jest o tyle oczywistym ruchem, że ona sankcjonuje jego silną pozycję w rządzie. Pozycja szefa resortu finansów powinna być i właśnie staje się większa w czasach europejskiego kryzysu gospodarczego, który przetacza się nad Polską od 2008 roku. Jest to więc naturalny ruch, choć myślę, że mianowanie wicepremierem Elżbiety Bieńkowskiej byłoby z kolei dobrym podkreśleniem zwieńczenia sukcesów rządu w Brukseli. Jedno jest pewne: Jacek Rostowski to kluczowy minister w rządzie na czas kryzysu.

 

Zastanawiam się, czy aby nie będzie tak, że jeśli kryzys się nasili, to wtedy łatwiej premier będzie mógł zrzucić odpowiedzialność właśnie na wicepremiera Rostowskiego?

 

W istocie rola i odpowiedzialność Jacka Rostowskiego teraz w sensie formalnym dodatkowo wzrośnie, przede wszystkim za stan polskich finansów i gospodarki. Myślę, że minister finansów ma tego pełną świadomość.

 

A jeśli Rostowski nie poradzi sobie z kryzysem, to teraz Tuskowi łatwiej będzie ściąć mu głowę?

 

Premier i minister finansów bardzo blisko ze sobą współpracują, szanują się. Jacek Rostowski jest teraz jednym z najbliższych doradców pana premiera, więc nie sądzę, aby taki czarny scenariusz, o którym pan mówi, kiedykolwiek się ziścił. Zakładam przy tym, że w polska gospodarka będzie się wkrótce znów rozpędzać.

 

Rostowski wicepremierem to również zagranie na nosie ludowcom. Pozycja wicepremiera i ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego z PSL będzie teraz o wiele słabsza.

 

Nie sądzę. Przypomnę, że wicepremierem w poprzedniej kadencji był Grzegorz Schetyna. Naturalne jest więc to, że PO ma też swojego wicepremiera. PSL nie ma się czego obawiać. Jeśli jednak chodzi o pretensje naszego koalicjanta, to na pewno mają oni większe do ministra Gowina za likwidację siedzib małych sądów niż do premiera Tuska, czy Jacka Rostowskiego.

 

Nie jest tak, że premier celowo rozpętał burzę medialną dotyczącą rządowych roszad, by opinia publiczna nie dyskutowała o pakcie fiskalnym? Sejmowa dyskusja na ten temat przeszła prawie niezauważalnie.

 

Kolejny raz się z panem nie zgodzę. Myślę, że premier zabiegał u marszałek Ewy Kopacz o to, aby debata nad paktem była długa i żeby o tym dyskutowano bez ograniczeń. Wypowiedź premiera o rekonstrukcji rządu spowodowała, że ważny przekaz o jego sukcesie w Brukseli i pieniądzach, jakie przywiózł, został nieco przykryty przez media zmianami personalnymi.

 

Żartuje Pan. Większość  mediów aż rozpływała się w zachwycie nad tzw. sukcesem Tuska w Brukseli i poświęcała tej kwestii bardzo dużo czasu.

 

Tu się różnimy. Myślę, że niestety media zbyt mocno skoncentrowały się  na temacie zmian w rządzie.

 

Spekulowano, że Gowin pożegna się z rządem. Premier jednak go oszczędził. Bał się rozłamu w PO, wyjścia za Gowinem z partii frakcji konserwatystów i kruchej rządowej większości w Sejmie?

 

Myślę, że głównym problemem dla premiera Tuska było nie pozostawienie, czy odwołanie ministra Gowina, ale próba rozmówienia się z grupą konserwatystów wewnątrz partii. Trzeba pamiętać, że  minister sprawiedliwości  prowadzi  m.in. bardzo ważną reformę, deregulacji zawodów.

 

Pan – liberał w PO, chciałby odwołania konserwatywnego Gowina?

 

Nie wypowiadam się o nominacji czy odwoływaniu ministrów w rządzie. Premier sam dobiera sobie współpracowników. Jeśli już pan jednak o to pyta, to z Gowinem nie zgadzam się w kilku sprawach, choćby w kwestii likwidacji małych sądów. Bardzo się różnimy w kwestii związków partnerskich. On jest przeciwnikiem, ja ich zwolennikiem. Uważam, że demokracja jest systemem, który się sprawdza wtedy, kiedy szanuje się prawo mniejszości. My nie jesteśmy od tego, aby stanowić prawo, jak myśli minister Gowin, według wyłącznie własnych poglądów.

 

Na środowym posiedzeniu klubu PO w KPRM w sprawie związków partnerskich premier dość ostro zagroził grupie Gowina, że albo poprze projekt PO ws. związków albo może się pożegnać z PO. Z kolei konserwatyści mówią, ze nie poprą związków partnerskich. PO jest bliska rozpadu?

 

Nie przesadzajmy. PO nie rozpadnie się z powodu związków partnerskich. Najprościej mówiąc, nie uważam, aby jakaś grupa posłów wychodziła z PO wraz z ministrem Gowinem, gdyby ten chciał przeciwstawić się partii jako całości i samemu premierowi. Zdecydowany i mocny głos Donalda Tuska jest głosem ostrzegającym przed rozbijaniem jedności Platformy. Szef rządu uważa, że jest czas dyskusji, ale później przychodzi czas decyzji, które się podejmuje. W partiach jest tak, że to mniejszość dostosowuje się do większości, a nie na odwrót. Jedność jest tu bardzo istotna, a nie używanie światopoglądu aby instytucjonalizować frakcję, jak to nazwał premier.

 

Zgodzi się pan, że premier nie panuje nad partią. Frakcje, walka o pozycję w partii różnych grup, formalnych, mniej formalnych. Liberałowie kontra konserwatyści…

 

Zapewniam, że przewodniczący Tusk panuje nad partią. W PO nie ma frakcji. Są różne skrzydła, ale właśnie o to chodzi, aby były. Powinniśmy w tej luźnej formie dalej w PO pracować i ją rozwijać. Myślę, że w tej sprawie wszyscy się zgadzają.

 

Najbardziej nieudolni i niepopularni ministrowie zostali. Chodzi o ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza, szefa resortu transportu Sławomira Nowaka, czy minister sportu Joannę Muchę. Dlaczego dalej są ministrami, choć sobie nie radzą?

 

Resort zdrowia jest szczególnie trudny i tu zawsze będą pretensje odnośnie zarządzania. Co do fotoradarów, nie wszystko zostało dobrze przeprowadzone. Sama jednak dbałość o bezpieczeństwo kierowców i przechodniów nie powinna być przedmiotem krytyki. Z kolei minister Joanna Mucha była często niesłusznie krytykowana.

 

Pojawiły się spekulacje, że premier chce pana odwołać z funkcji szefa klubu. Ponoć jest pan zbyt blisko z Grzegorzem Schetyną, któremu swego czasu Tusk pokazał miejsce w szeregu.

 

Spekulacje co do mojego odejścia z funkcji szefa klubu PO podejmowane były wielokrotnie  i jakoś się nigdy nie sprawdzały.

 

Czy pański przyjaciel Grzegorz Schetyna chciałby wejść do rządu?

 

Żaden poważny polityk nie będzie rozważał, czy chce wejść do rządu, jeśli nie otrzymał wcześniej takiej propozycji od pana premiera.

 

PO chce karać za słowo więzieniem. Dwa lata odsiadki za „język nienawiści”. Prawnicy i HFPC nie pozostawiają suchej nitki na waszym pomyśle.

 

To jest kwestia do przedyskutowania. Chodzi o mowę nienawiści z punktu widzenia rasy, antysemityzmu, czy płci. Często można kogoś bardziej zranić słowem niż nożem. Te dwa lata to jest maksymalny wymiar kary i być może należy ją zmniejszyć. Jestem przekonany, że za język nienawiści, dotyczący np. preferencji seksualnych trzeba karać.

 

Czy należałoby ukarać posła Stefana Niesiołowskiego za mowę nienawiści wobec Agnieszki Holland? Powiedział, że reżyser obchodzi tylko „córunia lesbijka”. Rozumiem, że powołana przez Was niedawno Rada ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji Rasowej, Ksenofobii i Nietolerancji to właśnie w sprawie Niesiołowskiego?

 

Był to atak słowny, zupełnie niepotrzebny. Rozmawiałem z nim o tym i jako szef klubu PO upomniałem go, że było to nieeleganckie.

 

Łagodnie pan to nazywa.

 

To nie był język nienawiści, tylko dość niezręczna wypowiedź.

 

Premier znów wsiądzie do swojego Tuskobusa i pojedzie w kraj, aby na wynegocjowanych unijnych pieniądzach budować swą przyszłość i torować drogę ku trzeciej kadencji?

 

Trzeba mówić o tym sukcesie. Jeśli ludzie się zorientują, jak bardzo konkretnie ten zastrzyk finansowy przełoży się na modernizację ich „małych ojczyzn”, wtedy też i ich nastroje się poprawią.

 

Nie ma pan wrażenia, że te pieniądze unijne nie przekładają się na poprawę życia pojedynczych ludzi? Tak jak wzrost PKB też się nie przekłada.

 

Tak to jest, że decyzje polityczne nie od razu przekładają się na codzienność życia zwykłych ludzi. Dopiero ich suma z wielu lat działa pozytywnie albo negatywnie. My robimy wszystko co w naszej mocy, by wprowadzane przez nas zmiany były korzystne dla  Polaków.

 

Cała rozmowa: se.pl

 

 

Źródło, fot.: se.pl, klub.platforma.org

 


© 2010 - 2012 Rafał Grupiński

Realizacja: Trawka Studio