Facebook Flickr YouTube Sejmometr

Polacy chcieliby wiedzieć, dokąd zmierza ich państwo

Dodano: 13 lipca 2013

Foto

Co najmniej przydatne byłoby jednak konkretne nazwanie naszych priorytetów na najbliższe dwa lata. Nazwanie trafne, co do naszych zamiarów, ale zarazem atrakcyjne z punktu widzenia Polaków, którzy chcieliby wiedzieć, do czego państwo zmierza, dąży, do jakiego świata ich prowadzi. To mogłoby poważnie wspierać ową codzienną rządowa i sejmową krzątaninę, uzasadniać to, jak bardzo jest ona potrzebna i ważna – mówiłem w rozmowie z Barbarą Dziedzic i Witoldem Głowackim z Polska The Times.

 

(...)

Mówi Pan, ze macie jeszcze dwa lata, by ponownie do siebie przekonać Polaków. Ale jak? Radosław Sikorski rysował to w „Polsce” tydzień temu mniej więcej tak: zbudujemy jeszcze trochę dróg, biedzie warszawskie metro, będą nowe pociągi. To wystarczy?

Powiem tak: w samej Warszawie bardzo wiele zostało zbudowane. Wiele spraw zaniedbanych przez poprzedników – jak choćby budowa oczyszczalni Czajka – zostało naprawionych. I jak widać, nie ma to znaczenia dla panów Guziała, Kaczyńskiego i ich zwolenników. Polityk musi wiec mieć świadomość – i nie chciałbym, by to zostało odebrane, jako polemika z Sikorskim, mówię o własnym zdaniu – ze wszystkie dobre zmiany już na drugi dzień są przyjmowane, jako coś oczywistego, coś, co nam, obywatelom płacącym podatki, po prostu się należało. Jeżeli zaś przed samym domem mam nowa świetną drogę, ale przy niej nie pala się akurat dwie lampy, co oznacza, ze przy moim wejściu jest ciemno, to i tak będę niezadowolony. Te dwie żarówki wpłyną na moją ocenę całej nowej drogi. Taka jest, niestety, natura rzeczy. My, nie możemy zadowalać się tym, co zrobiliśmy, owszem, musimy się tym chwalić, przypominać, dlaczego np. lepiej podróżuje się dziś po Polsce, ale musimy pamiętać, ze Polacy i tak po jakimś czasie uznają to za coś oczywistego.

 

Może warto poszukać energii także na Krakowskim Przedmieściu? Nie jest tak, ze to właśnie Bronisław Komorowski ma teraz więcej pomysłów niż rząd czy koalicyjne kluby?

Dobrze, ze prezydent Komorowski wykazuje w wielu ważnych sprawach inicjatywę.Współpracuje chociażby

 

    

z szefem MON-u  w zakresie dotyczącym przyszłości polskiej obronności, m.in. koncepcji tarczy obronnej czy w kwestiach strukturalnych zmian armii. To jego konstytucyjne uprawnienie. Poza tym chce przedstawiać projekty dotyczące Trybunału Konstytucyjnego czy sadów administracyjnych – co także leży w zakresie jego kompetencji. Kwestia ochrony krajobrazu łączy się zaś ze sprawą dziedzictwa kulturowego i narodowego. Pan prezydent wiec zajmuje się kwestiami, które należą do jego konstytucyjnych obszarów zainteresowania. I robi to w bardzo dobrym stylu. Co więcej, wszystkie prezydenckie projekty i pomysły są konsultowane z klubami parlamentarnymi. Są wiec one przez Kancelarie Prezydenta przygotowywane w sposób bardzo transparentny, przy zachowaniu wysokiej kultury politycznej i standardów współpracy. To naprawdę dobry styl działania.

 

Platforma postara się nim zainspirować? Ta druga połowa drugiej kadencji to będzie raczej czas wielkich reform czy kontynuacja polityki ciepłej wody w kranie?

To w bardzo dużej mierze będzie zależeć od sytuacji gospodarczej i zarazem od kondycji budżetu. Tak zwane wielkie reformy są bardzo wymagające. Nie możemy zaś pozwolić sobie na to, by dobierać narzędzia zmian w państwie bez odniesienia do realnych możliwości. Wiadomo już, ze następny rok nie będzie łatwy. Nie mamy wielkich zapasów – mówiąc kolokwialnie. Wręcz przeciwnie, będziemy musieli raczej nadrabiać pewne braki wpływów w finansach. Ale jest tez wiele ważnych dla obywateli obszarów, które można zmieniać i upraszczać bez angażowania wielkich środków. Jest wiec jeszcze bardzo wiele do zrobienia. Mam nadzieje, ze temu podołamy i ze zdołamy potwierdzić, że nie było jeszcze w Polsce ekipy równie energicznej i skutecznej jak Platforma Obywatelska.

 

Czy Pan, poeta – i to niestroniący przecież od literackich gier z romantyzmem – nie odczuwa jednak w polityce w wydaniu Platformy coraz wyraźniejszego braku choćby odrobiny tej romantycznej wizji, od której tak chętnie odżegnuje się premier?

Ostatnio zająłem się akurat czymś, co może bliższe jest polityce – mianowicie groteską. Ściślej mówiąc, jej obecnością w prozie Romana Jaworskiego, nauczyciela i mistrza Witkacego. I nocami teraz taką książkę piszę, smaruję sobie na papierze, o czymś, co używając słów Jaworskiego, można nazwać estetyką brzydoty tego świata.

 

Nie wierzymy, ze Pan, miłośnik raczej Słowackiego niż Mickiewicza, w sytuacji, w której główni polityczni

rywale tak chętnie odwołują się wprost do mesjanizmu zwanego dziś nawet smoleńskim, nie marzy czasem skrycie o jakiejś odpowiedzi na miarę tych, których mesjanistom udzielił Słowacki.

Skoro mówimy o romantycznej wizji czy tez jej braku – to pamiętajmy, ze w polityce niezwykle ważne jest trafne nazywanie celów, tak by można było przedstawić je społeczności, którą się zarządza, w formie atrakcyjnej, skutecznie przekonującej do zawartej w niej idei. To musi potrafić zarówno samorządowiec na niskim szczeblu, jak i szef państwa…

 

    

O, to teraz – by nadal trzymać się Słowackiego – Pan „krainę mar rzuciwszy cudna” zgrabnie „powraca między gady”. I to raczej, by jak one syknąć, niż „nie syknąć”. A w każdym razie przemówić piękna, gładka fraza.

(śmiech) W tym rzecz jednak, że jak na wymogi polityki wizje romantyczne bywają zbyt mocno oddalone od świata realnego, biorą przecież często swój początek z marzeń sennych. Na to zaś polityków nie stać.

 

Jest tez romantyczna Realpolitik od Talleyranda po Bismarcka, jest i romantyczna ironia…

Ironia to stricte romantyczne pojecie. Tylko co państwo właściwie proponują? Romantyczną wizję z drobiną ironii? Ironia szybko zostałaby na tym polu zwyciężczynią... A tak całkiem już poważnie: myślę, ze co najmniej przydatne byłoby jednak konkretne nazwanie naszych priorytetów na najbliższe dwa lata. Nazwanie trafne co do naszych zamiarów, ale zarazem atrakcyjne z punktu widzenia Polaków, którzy chcieliby wiedzieć, do czego państwo zmierza, dąży, do jakiego świata ich prowadzi. To mogłoby poważnie wspierać ową codzienną rządową i sejmową krzątaninę, uzasadniać to, jak bardzo jest ona potrzebna i ważna.

 

 

Barbara Dziedzic i Witold Głowacki

 

 

 

 

Więcej: Polska The Times

 

 

 

 

 

 

Źródło, fot.: polskatimes.pl, klub.platforma.org

 

 

 

 


© 2010 - 2012 Rafał Grupiński

Realizacja: Trawka Studio