Facebook Flickr YouTube Sejmometr

Polityczne podsumowanie tygodnia [AUDIO]

Dodano: 08 września 2013

Foto

Myślę, że kwestia, kto zostanie w OFE, a kto się będzie chciał przenieść do ZUS-u, będzie się rozstrzygać w pewnym sensie pokoleniowo. Ludzie młodsi, trochę bardziej skłonni do ryzyka, dla których emerytura jest jednak bardzo odległym horyzontem, chętniej zostaną w OFE i będą uważali, że to ryzyko, jeśli chodzi o tę część akcyjną, nie jest tak duże, żeby rezygnować z nowoczesnego sposobu zabezpieczania swoich pieniędzy, chociaż oczywiście z większym ryzykiem. W starszym pokoleniu może być częściowy odwrót i powrót do ZUS-u- oceniłem podczas wczorajszego (07.09.) "Śniadania w Trójce" Polskiego Radia.

 

Ja, jestem akurat w tej najstarszej grupie, która pozostała w całości w ZUS. Wybór oczywiście zawsze jest, ale nie mam tego dylematu, natomiast część osób ten dylemat ma - dodałem.

 

Nie ma pewnego systemu

 

Problemem podstawowym w rozwiązaniach dotyczących systemów emerytalnych jest to, że Ci którzy w danym 

    

momencie podejmują ważne decyzje legislacyjne i ustrojowe dla systemu emerytalnego muszą jednocześnie mieć niezwykłą intuicję, co się wydarzy za kilkadziesiąt lat. Nie ma systemu, którego możemy być pewni, że za 40 lat równie dobrze będzie się sprawdzał jak w dniu, w którym przekonani wszyscy go przyjęliśmy - wyjaśniłem.

 

Polska jest doskonałym przykładem pewnego rodzaju ironii jaka wynika z bogacenia się polskiego

społeczeństwa po 1989 roku. System, w którym wszyscy powoli odbudowujemy Polskę i stajemy się coraz bardziej zamożni jako społeczeństwo, chociaż do pełnej zamożności jest nam daleko, powoduje jednocześnie, że rosną nasze oczekiwania wobec wszystkiego, wobec świata, który nas otacza i wobec spokojnego zabezpieczenia na starość- kontynuowałem.

 

Ten wzrost zamożności jednocześnie powoduje że Polacy nie chcą mieć zbyt wielu dzieci bo to jest naturalny system, że społeczeństwa zamożne niestety trafiają w objęcia kryzysu demograficznego. Taka jest prawidłowość. Jak się do tego doda kwestie zmienności wzrostu gospodarczego to wtedy widać jakie skomplikowane wyzwania stoją przed tymi, którzy podejmują decyzje za przyszłe pokolenia - mówiłem.

 

Dane płynące z gospodarki dają nadzieję

 

Premier wygłosił przemówienie w Krynicy rzeczywiście z dużą dozą przekonania, że przyszły rok będzie znacząco lepszy. Tego rodzaju wypowiedź premiera wynika zapewne z dwóch przesłanek: pierwsza, wydaje mi się naturalna, mianowicie wzrost chociażby sprzedaży w lipcu, dane które w tej chwili płyną z gospodarki dają takie nadzieje. Jest to oparte na pewnych danych statystycznych i myślę, że rząd do tych danych ma najlepszy z nas wszystkich dostęp. Oczywistym jest jednak, że bardzo wiele zależy od połączonych rynków europejskich i światowych-  komentowałem przemówienie Donalda Tuska w trakcie XXII Forum Ekonomicznego w Krynicy.

 

Druga przesłanka wydaje mi się tez bardzo ważna, ma charakter społeczny i psychologiczny. Mianowicie, zawsze jest tak, co roku, niezależnie jak trudne lata mamy, że jesienią poprawiają się nastroje społeczne, że generalnie to jest taki czas po wakacjach kiedy ludzie wypoczęci zaczynają myśleć trochę optymistyczniej. Moim zdaniem, tego rodzaju sygnał dający pewnego rodzaju pozytywne nastawienie do tego, że zaczynamy wychodzić ze spowolnienia, jest szansą na większy wzrost oraz jest dużo dobrych sygnałów. To jest właściwe podejście polityka do tego jaką powinien pełnić rolę - zaznaczyłem.

 

 

 

Więcej [AUDIO] : polskieradio.pl

 

 

 

 

 

 

Źródło, fot.: polskieradio.pl, prtsc z polskieradio.pl, Maciej Śmiarowski/KPRM

 

 

 

 


© 2010 - 2012 Rafał Grupiński

Realizacja: Trawka Studio