Facebook Flickr YouTube Sejmometr

Spotkanie z kulturą: Rewolucja obwarzanka

Dodano: 13 września 2013

Foto

Krótka retrospekcja z literaturą i polityką w tle, czyli rozmowa z 2005 roku o tym, jak powstał "Czas Kultury".

 

 

 
 
 
Rewolucja obwarzanka
 
Rafał Grupiński, Marek Wasilewski
 
 
 

Skąd się wziął dwadzieścia lat temu pomysł wydawania „Czasu Kultury”?

Pomysł miał kilka źródeł. Po pierwsze, zmęczenie upolitycznieniem tego, co w ruchu podziemnym było życiem kulturalnym, upolitycznieniem i tekstów literackich, co szczególnie negatywnie odbijało się na poziomie wartości estetycznych ówczesnej poezji, która dbałość o formę porzuciła dla treści i życia krytyki, w której sporach przeważały oceny polityczne. Obowiązywał podział na tego, kto był swój i kto był obcy: swój, nawet jeśli wydał słabą książkę, był oceniany wysoko, natomiast każdy pisarz, który wydawał w oficjalnym wydawnictwie, był grafomanem. I nikt nie miał ochoty zmienić tej postawy, ukształtowanej w pierwszych miesiącach od chwili wprowadzenia stanu wojennego.

 

Drugą przyczyną było to, że współpracując ściśle z pismem społeczno-politycznym „Czas”, wydawanym wówczas przez Solidarność Walczącą, próbowaliśmy realizować też część kulturalną tego pisma, ale to nie wychodziło, ponieważ ilość ważnych materiałów społeczno-politycznych, które dotyczyły bieżących wydarzeń, była tak wielka, że dla nas nie starczało już miejsca. Przypomnę choćby słynny wywiad Anki Grupińskiej i Włodzimierza Filipka z Markiem Edelmanem, publikowany w Poznaniu na łamach „Czasu” i przedrukowany w Stanach Zjednoczonych przez „The Across Frontiers”, który stał się zarzewiem zaciętej dyskusji, z udziałem „Commentary”, „New York Timesa”, „The New York Review of Books” i innych czołowych pism, w której w obronie Marka Edelmana, atakowanego gwałtownie za to, że pozostał po wojnie w antysemickiej Polsce, oraz w obronie Polaków zabrał głos między innymi Norman Davis. To pismo zajmowało się tak ważnymi sprawami, że kultura wydawała się tam kwiatkiem do kożucha.

 

  

Fot.: 25. rocznica powstania "Czasu Kultury", Poznań, 2010 r.

 

Trzecią przyczyną była myśl o tym, że kiedyś uda się nam przecież wybić na niepodległość albo przynajmniej jakieś zliberalizowanie jedynie słusznego ustroju i w związku z tym warto już teraz zacząć formować środowisko, które mogłoby tworzyć kulturę w nowych warunkach. Miałem jeszcze taką ideę, której gorącym wyznawcą był również Krzysztof Czyżewski, współzałożyciel pisma (obok Anki Grupińskiej, Dariusza Gościniaka i Andrzeja Piątka), że należy przypominać teksty zapomniane, ludzi zapomnianych z historii polskiej kultury, którzy powinni być ważni dla formacji duchowej pokolenia stanu wojennego. Chcieliśmy pokazywać kulturę dawnej Rzeczypospolitej bez zakłamania i cenzury, chcieliśmy też wykazać, że ówczesna, zwalczana przez Kisiela, quasi-piastowska wizja Polski lansowana przez władze PRL, Polski jednorodnej etnicznie i socjalistycznej zarazem, jest sprzeczna z prawdziwą tradycją państwa polskiego. Poza okresem sowieckiego zniewolenia nigdy chyba nie miało ono mniej niż jedną trzecią innych narodowości i wyznań w swoim składzie.

 

Cała rozmowa dostępna jest: tutaj.

 

 

 

 

 

Źródło: CzasKultury Numer 124(1/2005),  czaskultury.pl, zdj. archiwum prywatne

 

 

 

 

 

 

 


© 2010 - 2012 Rafał Grupiński

Realizacja: Trawka Studio