Facebook Flickr YouTube Sejmometr

Jeśli Gronkiewicz-Waltz zostanie ukarana, to będzie zastrzyk adrenaliny

Dodano: 04 października 2013

Foto

Jeśli prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz zostałaby ukarana za tak ogromne inwestycje, które od siedmiu lat przeprowadza i tak znaczące dobre zmiany, które zaszły w Warszawie, to uważam, że będzie to raczej zastrzyk adrenaliny dla wszystkich tych, którzy chcą nie dopuścić do tego, by miasto znów stało się martwą pustynią, jak za czasów śp. Lecha Kaczyńskiego. Wówczas miasto kompletnie stanęło - mówiłem dziś (04.10.) w rozmowie z Polską The Times.

 

 

Joanną Miziołek: Jest Pan zwolennikiem czy przeciwnikiem referendum jako formy głosowania?

Rafał Grupiński: Uważam referendum za bardzo pożyteczne narzędzie wykazywania inicjatywy obywatelskiej. Zostało wymyślone kiedyś po to, aby w sposób bezpośredni opiniować lub rozstrzygać sprawy ważne społecznie, by podejmować decyzje w spornych kwestiach. Konstytutywne decyzje personalne są tylko jednym z elementów demokracji bezpośredniej, choć budzącym często największe emocje. Decyzja o tym, czy pójść na referendum mające na celu odwołanie władz samorządowych, czy raczej zostać w domu, mieści się w kanonie demokratycznym. Nie możemy potępiać kogoś, kto nie chce wziąć udziału w referendum, jeżeli uważa, że cel danego referendum jest sprzeczny z jego poglądami.
 


Wyborcom Platformy fundujecie rozdwojenie jaźni. W Warszawie namawiacie, by nie iść na referendum, w Słupsku - by iść.
W Słupsku prezydent nie uzyskał absolutorium za wykonanie ubiegłorocznego budżetu, więc następstwem tego było referendum. A w Warszawie prezes Kaczyński pod rękę z Palikotem postanowili zrobić polityczne zamieszanie. To dwie różne sprawy. Ciekawe, że dzisiaj najgłośniej krzyczą o łamaniu demokracji posłowie, którzy niedawno bojkotowali głosowania w Sejmie, w świątyni demokracji. Dzisiejsza ustawa przewiduje niższy próg, jeśli chodzi o odwołanie rządzących samorządowców w stosunku do ich pierwotnego mandatu wyborczego. Dlatego jedną z metod często stosowanych przez - podkreślam - wszystkie siły polityczne jest apelowanie do własnego elektoratu, by nie uczestniczył w referendum wyborczym, jeśli jest to próba uderzenia w samorządowców z danego środowiska politycznego.

 

Referendum to czysta polityka?

Jeśli chodzi o wymiar decyzji personalnych pamiętajmy, że przeszliśmy od ery lokalnych komitetów w latach 90. do dużego udziału w wyborach samorządowych partii politycznych, co uporządkowało cały system demokracji, a w efekcie czego referenda personalne stały się mocno polityczne. Pomysł ministra Dziekońskiego, żeby zwiększyć mandat odwoławczy i związać go z poziomem mandatu wyborczego, jest niezłym pomysłem.

 

Jak Pan myśli, jak czuje się Warszawiak, który idzie na referendum i słyszy od premiera, że nawet jeśli Hanna Gronkiewicz--Waltz je przegra, to zostanie komisarzem. Idzie na referendum, używa swojego prawa wyborczego w demokracji i wie, że to prawo nic nie da.

Proszę pamiętać, że Warszawiacy w tej sprawie usłyszeli jedynie słowa tzw. pośredników medialnych.

 

 

Więcej:  tutaj

 

 

 

 


Źródło, fot.: Polska The Times, klub.platforma.org, Krzysztof Kaczanowski

 

 

 

 


© 2010 - 2012 Rafał Grupiński

Realizacja: Trawka Studio